Edwards rozstrzelał Turów
Choć Turowowi Zgorzelec tradycyjnie nie można było odmówić ambicji, to jednak aktualnie wicemistrzowie Polski po raz kolejny znaleźli się w przegranym polu. Tym razem musieli uznać wyższość Anwilu Włocławek, który triumfował na własnym parkiecie 73:68.
Bezapelacyjnie najlepszym graczem wśród zwycięzców był Corsley Edwards.
Amerykanin, korzystając ze swojej siły fizycznej w polu trzech sekund dosłownie rozbijał defensywę zgorzelczan i w największym stopniu przyczynił się do sukcesu swojego teamu.
Nie da się ukryć, że ekipa z Kujaw już sam początek rozegrała koncertowo. Dzięki przemyślanej postawie w ofensywie oraz twardej obronie szybko wysunęła się na prowadzenie i mimo naporu rywala w dalszych minutach cały czas miała na swoim koncie więcej zdobytych „oczek”.
Sytuacja miejscowych zrobiła się jeszcze bardziej komfortowa po zmianie stron kiedy to za sprawą wspomnianego Edwardsa oraz duetu obwodowych w postaci Krzysztofa Szubargi i Dardana Berishy odskoczyli na 10 punktów, przez co można było odnieść wrażenie, że nic im tego wieczoru nie zagrozi.
Jednakże w decydującej batalii podopieczni Jacka Winnickiego postawili wszystko na jedną kartę i rozpoczęli pościg. Ten fakt faktem nie przyniósł im oczekiwanego rezultatu, ale sprawił, że spotkanie do końcowej syreny wzbudzało emocje, a Anwil poczuł, że mimo wygranej w kolejnych starciach absolutnie nie będzie miał łatwiejszego zadania.Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 76:72 (23:8, 11:23, 24:17, 18:24)
Anwil: Edwards 21, Szubarga 15, Berisha 12, Hajrić 8, Allen 7, Kinnard 6, Majewski 3,
Turów: Wysocki 18, Jackson 15, Kickert 14, Kulig 11, Gustas 9, Chyliński 3, Lee 2