Lakres wygrali z Thunder w meczu z dreszczykiem
To było spotkanie zapowiadające kibicom co czeka ich już od nadchodzącej soboty. Lakers podejmowali Thunder a do rozstrzygnięcia potrzebne były aż dwie dogrywki.
Ostatecznie lepsi okazali się koszykarze z Miasta Aniołów, którzy prowadzeni w końcówce meczu i dogrywkach przez Kobe Bryanta obroni L.A. wygrywając 114:106.
Do końca trzeciej kwarty nic nie zapowiadało, że Lakers będą w stanie przeciwstawić się znakomicie dysponowanym tego dnia Thunder.
Lider Jeziorowców Kobe Bryuant nie miał najlepszego dnia, szalał natomiast Kevin Durant i jego koledzy. Przed ostatnią kwartą goście prowadzili 16 punktami i wszyscy poza Bryantem byli już chyba przy kolejnym meczu.
Kobe nie miał jednak zamiaru dopuścić do trzeciej porażki jego zespołu z Oklahmą w sezonie i dwoma nieprawdopodobnymi trójkami w końców regulaminowego czasu gry doprowadził do pierwszej dogrywki. Ta nie przyniosła rozstrzygnięcia i o wyniku miała zadecydować druga. Tu w ostatniej minucie meczu Kobe Bryant zdobył cztery punkty z rzędu dając Lakersom czteropunktowe prowadzenie, które okazało się decydujące o zwycięstwie gospodarzy.
Bryant w całym spotkaniu rzucił 26 punktów, miał 8 asyst i 6 zbiórek pokazując w końcówce co znaczy wola wygrywania i chęć rywalizacji. Ta postawa udzieliła się całej drużynie i to dało Lakers to cenne przede wszystkim mentalnie zwycięstwo., choć ma ono także inne podłoże w kontekście walki o dominację w L.A., bo pozwoliło Lakers utrzymać się przed depczącymi im po piętach Clippers, którzy także wygrali swoje spotkanie kilka godzin później w tej samej hali.
Na uwagę zasługuje także postawa Paula Gasola, któremu zabrakło jedynie jednej asysty aby zaliczyć szóste w karierze triple-double. Gasol rzucił 20 punków, miał 14zbiórek i 9 asyst.
Po stronie gości najlepiej wypadł Kevin Durant, który oprócz 35 punków zanotował także 8 zbiórek. Słabo spisywał się z kolei drugi wielki Thunder Russell Westbrook , który trafił zaledwie 3 z 22 rzutów z gry w tu należy przede wszystkim upatrywać przyczyn porażki drugiej siły konferencji zachodniej jaką pozostają Thunder.