Chicago bronią pierwszego miejsca, Dallas spadają na siódme

Dodano: 22 kwietnia 2012 10:50
Chicago bronią pierwszego miejsca, Dallas spadają na siódme
Michał Fast, Informacja własna
WikiMedia

Chcąc uczcić powrót do składu Chicago Bulls Derricka Rose'a, Chicago Bulls wygrali mecz z mistrzami NBA Dallas Mavericks 93:83.

Dzięki temu zwycięstwu Bulls umocnili się na pierwszym miejscu w konferencji, tym samym szanse Miami Heat na wyprzedzenie Bulls są już tylko teoretyczne.

Mavericks z kolei nie mogą być zadowoleni z tej porażki, gdyż przez nią spadli na miejsce 7 na zachodzie. Nie ma wątpliwości, że Mavs woleliby uniknąć gry przeciwko Thunder lub Spurs w pierwszej rundzie rozpoczynającego się w weekend playoff.

Mavs w pierwszej kwarcie nie zachowywali się jak na mistrzów przystało i przegrali ją gładko 8:21. Bulls kończyli tę część gry serią punktową 12-0. W drugiej kwarcie powiedzenie Rydy'ego Tomjanowicha "Nigdy nie lekceważ serca mistrza" znalazło odzwierciedlenie w grze Mavs, któzy przebudzeni z letargu z końcówki pierwszej kwarty wzięli się za odrabianie strat i na przerwę schodzili z siedmiopunktowym deficytem.

W trzeciej odsłonie Mavs nadal grali swoje i wyszli nawet na jednopunktowe prowadzenie, wtedy jednak nie wiedzieć czemu znowu zapadli w letarg i końcówkę trzeciej kwarty przegrali 0-11. To był decydujący o losach meczu moment, gdyż w czwartej kwarcie mimo usilnych prób dogonienia gospodarzy Mavs nie zdołali już nawiązać walki i przegrali spotkanie.

Po stronie Bulls najlepiej spisywali się Luol Deng i Richard Hamilton. Pierwszy rzucił 22 punkty i miał 10 zbiórek a drugi popisał się 19 oczkami. Wracający po kontuzji stopy Derrick Rose zanotował na swoim koncie 11 punktów i 8 asyst. Jak sam mówi Rose jest gotowy do gry pod względem fizycznym, jednak ciągle obawia się odnowienia kontuzji i to było wyraźnie widać w grze lidera Bulls. Znakomite zawody rozegrał także środkowy Bulls Jokim Hoah, który zdobył 8 punktów, miał 14 zbiórek i 8 asyst.

Po stronie Mavs pierwsze skrzypce grał jak zwykle Dirk Nowitzki, który rzucił 17 punktów i miał 7 zbiórek. Rodrugue Beaubois, który w pierwszej piątce zastąpił odpoczywającego w tym spotkaniu Jasona Kidda, był drugim strzelcem zespołu z 16 punktami. Do tego zaliczył on 5 asyst i miał 6 zbiórek. Mimo dobrych indywidualnych statystyk było jednak widać, że młody rozgrywając nie potrafi ustawić tak kolegów jak jego dużo bardziej doświadczony kolega.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp