Porażka Suns - nie wejdą do playoffs?
Przez porażkę, jakiej ubiegłej nocy doznały "Słońca" z rąk Nuggets mocno skomplikowała się ich sprawa awansu do gier posezonowych.
Spotkanie z Denver Nuggets przed własną publicznością było tym z gatunku o wszystko. Szczególnie, jesli weźmie się pod uwagę bilans obu zespołów przed rozpoczęciem meczu.
Suns legitymowali się stusunkiem 33:30, Nuggets 34:28 - łatwo więc policzyć, że w przypadku zwycięstwa Nasha i spółki Phoenix mogli zbliżyć się nawet do siódmego miejsca na Zachodzie.
Przed meczem Gentry odniósł się do sytuacjiw ten sposób:
Nie ma znaczenia to, że musimy wygrać. Czy jeśli przegramy, to nie powinniśmy jechać na mecz z Utah i potem mamy nie grać z San Antonio?
Tymczasem z planów wyszło niewiele, gdyż słabo funkconująca obrona "Słońc" w tym spotkaniu dała zwycięstwo gościom z Kolorado, a na dodatek Jazz pokonując po dogrywce Magic wskoczyli na ostatnie premiowane awansem do playoffs miejsce spychając podopiecznych Gentry'ego na 9 lokatę w Konferencji Zachodniej.
Wszystko rozstrzygnie się więc we wtorek w Salt Lake City, gdzie Jazz (34:30) zagrają z Suns. Jednak nawet zwycięstwo Słońc w tym meczu może nie zagwarantować im awansu, gdyż dzień później przyjdzie im zmierzyć się przed własną publicznością z walczącymi o najwyższą lokatę nie tylko za Zachodzie. ale i przewagę własnego parkietu w ałej lidze Spurs.
Spotkanie z Nuggets początkowo szło po myśli gospodarzy, wśród których dobrze punktował Gortat (13 "oczek" w pierwszej kwarcie), a Steve Nash uzyskując 4 asysty dogonił Oscara Robertsona w tabeli wszechczasów (9,888 asyst w karierze).
I to by było na tyle, jeśli chodzi o pozytywy ze strony Suns w tym meczu. Później zaczęli szaleć Afflalo (19pkt) i Lawson (29), który nie miał odpowiedzi na swoje poczynania w ataku ze strony rywali. Na dodatek nie pograł sobie zbyt długo Frye, który z kontuzją ręki opuścił parkiet po 12 minutach, jakie spędził na placu gry.
Gospodarzy próbował jeszcze pociągnąć do walki Shannon Brown, jednak był osamotniony w realizacji swoich poczynań zapisując 28 punktów i 6 zbiórek.
Suns wygrali wprawdzie walkę na tablicach (45:38), ale w pomalowanym dali sobie rzucić aż 68 punktów, co raziło w oczy szczególnie przy biernej postawie m.in Gortata. Dzięki temu upust energii mogli dać Faried i McGee wieszając się na obręczy Suns. W pamięć zapadnie im szczególnie debiutant, który dobrą postawą udokumentował 18 punktami i 11 zbiórkami.
Marcin Gortat na parkiecie spędził 27 minut, w czasie których uzyskał dobre 18 punktów, 11 zbiórek i 3 bloki.
Suns-Nuggets 107:118