Spurs rewanżują się Lakers
San Antonio Spurs nie zwalniają tempa. Po pokonaniu w niedzielę aktualnych mistrzów NBA dziś przyszłą kolej na poprzednich dwukrotnych campionów Los Angeles Lakers.
Spurs nie robiąc sobie nic z dopingu kibiców Staples Center pokonali gospodarzy 112:91 i umocnili się na pierwszym miejscu w konferencji. W składzie Lakers nie wystąpił ponownie Kobe Bryant.
Gospodarze stawiali opór w zasadzie tylko w pierwszej kwarcie meczu kiedy to potrafili wygrać z gośćmi 28:27. Od drugiej odsłony sprawy w swoje ręce wzięli jednak goście, którzy drugie 12 minut wygrali 36:19 a w trzeciej kwarcie dołożyli do swojej przewagi kolejne 5 oczek.
W tej sytuacji czwarta kwarta była tylko formalnością i po remisie w tej części gry Spurs schodzili z boiska jako zwycięzcy.
Najlepszym zawodnikiem meczy został MVP finałów z 2007 roku Tony Parker, który był nie do zatrzymania dla obrony Lakers rzucając 29 punktów. Parker świetnie też kreował swoich kolegów rozdając aż 13 asyst.
Po stronie Lakers najlepszym strzelcem okazał się Andrew Bynum, który zdobył 21 puntów dokładając do tego 7 zbiórek. Warto wspomnieć, że w poprzednim meczu tych drużyn, który odbył się tydzień temu, Bynum zebrał aż 30 piłek ustanawiając swój rekord kariery w tej statystyce i prowadząc Lakers do zwycięstwa nad San Antonio w ich hali.
Po meczu trener Spurs Greg Popovich studził rozgrzane głowy swoich zawodników przypominając niedawną porażkę w San Antonio. "Dziś gra ułożyła się po naszej myśli tak jak miało to miejsce tydzień temu, z tym że wtedy to oni wręcz nas zniszczyli. Dobrze, że wygraliśmy jednak musimy także pamiętać o poprzedniej porażce."