Melo Show w MSG
Boston Celtics odwiedzili dziś w nocy Nowy Jork. Zwyciestwo w meczu dawało im pierwsze miejsce w dywizji atlantyckiej. Knicks nie chceli jednak jeszcze stracić możliwości wygrania tej dywizji i stawili opór mistrzom sprzed czterech sezonów.
Do zwycięstwa gospodarzy poprowadził Carmelo Anthony i jego triple-double
Melo rzucił w tym meczu 35 punktów, miał 12 zbiórek i 10 asyst, do tego znakomicie zagrał Steve Novak, który zdobył 25 punktów czym wyrównał swój rekord kariery i J.R. Smith, który 25 punktami ustanowił swój rekord sezonu. Na uwagę zasługuje także postawa mistrza NBA Tysona Chandlera, który dołożył do tego 20 punmów i 7 zbiórek.
Po stronie Celtics znakomicie zaprezentowała się cała pierwsza piątka Celtics. Wszyscy jej gracze uzyskali podwójną zdobycz punktową a na szczególne wyróżnienie zasługuje gra Paula Pierce'a, który był najlepszym strzelcem spotkania z 43 punktami. Jak zwykle świetnie zagrał także Rajon Rondo, lider wśród podających NBA tego sezonu. Tym razem Rondo asystował 13 razy dokładając do tego 13 punktów.
Mecz rozpoczął się pod dyktando gospodarzy, którzy od pierwszych minut postanowili pokazać gościom, że na własnym terenie nie dadzą się łatwo ograć. Energia z jaką grali Knics pozwoliła im wygrać pierwszą kwartę 32 do 26 a w drugiej postawić "kropkę nad i" wygrywając ją 40:27.
Druga połowa to juz spokojna kontrola wydarzeń na parkiecie przez gospodarzy i wyczekiwanie końcowego gwizdka. Można powiedzieć, że weterani z Bostonu dali się zaskoczyć Knicks i nie byli w stanie wrócić do meczu po 24 minutach przegranych aż 19 punktami.
Warto zwrócic uwagę na dyspozycję Carmelo Anthonego w ostatnich pięciu spotkaniach, w kontekście tego co mówił jeszcze niewiele ponad miesiąc temu tłumacząc, że nie rozumie dlaczego gra tak słabo. Dziś Melo to ten, którego kibice pamiętają z najlepszych lat gry w Denver. W ostatnich pięciu spotkaniach zdobywa on 32,8 punktu średnio, ale i znakomicie współpracuje z kolegami z drużyny, dzięki czemu Knicks stali się naprawdę wymagającym przeciwnikiem. Czyżby Melo jak na weterana przystało budził się dopiero na playoff?