Środowe Surowe fakty
W środę rozegrane zostało jedenaście spotkań, z czego dwa zakończyły się dopiero po dogrywce. Dwaj zawodnicy zaliczyli także wielkie mecze pod względem ilości zbiórek oraz asyst.
Andrew Bynum miał 18 punktów, trafiając zaledwie 7 z 20 rzutów, ale za to zebrał aż 30 piłek. Po pierwszej połowie miał ich 19 przy 18 zbiórkach Spurs (wygrywał także 8-0 na atakowanej desce).
W ostatnich piętnastu sezonach tylko Love przekroczył granicę 30 zbiórek (31 w mecz u z Knicks w 2010 roku). Bynum stał się też piątym graczem Lakers, a także pierwszym od 1978 roku z taką ilością zebranych piłek. W 1978 dokonał tego Kareem-Abdul Jabbar. Pozostała trójka to George Mikan, Elgin Baylor i Wilt Chamberlain. Bynum podczas tego meczu miał 24 lata i 167 dni. Młodszym graczem Lakers, który tego dokonał był Baylor, mający 24 lata i 51 dni, kiedy to w 1958 roku miał 30 zbiórek.
Rondo, który zagrał dziewiętnasty mecz z rzędu z dwucyfrową ilością asyst, tym razem miał triple-double z 10 punktami, 10 zbiórkami i 20 asystami. Jest to już drugie triple-double w tym sezonie w który miał przynajmniej 20 podań po których zdobywane były punkty. W poprzednim sezonie miał ich też 2, co daje łącznie 4 w karierze. Wyrównuje tym sposobem rekord Magica Johnsona, który do tego pory był samodzielnym liderem z takimi triple-double w historii NBA. Było to też 13 triple-double w karierze Rondo zdobyte w sezonie zasadniczym. Zrównał się tym sposobem w klasyfikacji Celtics z drugim Antonie Walkerem. Przed nim został tylko Larry Bird, ale ten miał w sezonach zasadniczych swojej kariery aż 59 triple-double. Manu Ginobili zdobył tylko 9 punktów w meczu z Lakers, ale to i tak pozwoliło mu dołączyć do grona ponad 300 graczy, którzy zdobyli w NBA ponad 10 000 punktów. Tim Duncan, Tony Parker i Stephen Jackson, koledzy z drużyny, obecnie już znajdują się w tym gronie. Od kiedy Ginobili dołączył do Spurs, czyli w 2002 roku, każdy ze słynnego trio Spurs zdążył przebić się przez granicę 10 tysięcy punktów. Obok Ginobiliego, Duncana i Parkera w NBA były tylko trzy takie tercety, którzy grając ze sobą, każdy jeden z trójki przebił się przez tą granicę. Dave Cowens, John Havlicek i Jo Jo White z Celtics lat 1970 dokonali tego, podobnie jak ich młodsi koledzy Larry Bird, Kevin McHale i Robert Parish. Ich główni rywale Magic Johnson, James Worthy i Byron Scott też dokonali takiej rzeczy. Clippers wygrali z Thunder 100-98 dzięki trafieniu Chrisa Paula w ostatnich sekundach meczu. To już trzeci raz w tym sezonie, kiedy Paul trafia punkty na wygranie meczu w końcowych 10 sekundach. Podobnej rzeczy dokonał w tym sezonie też Dwyane Wade. Przez ostatnie 4 sezony Paul trafił 8 takich rzutów, tyle co Carmelo Anthony i Kobe Bryant w tym okresie czasu. Knicks wygrali bardzo ważny, w kontekście walki o Playoffs, mecz z Bucks. Ogromny wkład w to miał Iman Shumpert, który miał 16 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst i 3 przechwyty. Drugi raz w ostatnich trzech meczach notował spotkania na poziomie 15/5/5/3 w odpowiednich kolumnach statystycznych. Ostatnim rookie Knicks, który tego dokonał był Mark Jackson (obecny trener Warriors) w kwietniu 1988 roku.