Clippers lepsi od numeru jeden
Los Angeles Clippers to niewątpliwie zaskoczenie tego sezonu choć po kontuzji Chauncey'a Billupsa ich notowania lekko spadły.
Dziś pokazali, że trzeba się jednak z nimi liczyć, ogrywając w Oklahomie ekipę, która w konferencji zachodniej jest stawiana jako jedna z głównych kandydatów do finału a nawet do mistrzostwa NBA.
Clippers potrafili wygrać spotkanie 100:98 mino iż przez większość meczu miało się wrażenie, że Thunder kontrolują to co dzieje się na parkiecie. Ojcem sukcesu okazał się Chris Paul, który wyraźnie pobudzony na pojedynek z Russellem Westbrookiem pokazał młodszemu koledze, że jego czas jeszcze nie nadszedł. Paul rzuciłw tym meczu 31 punktów w tym decydując o zwycięstwie rzut na 8,8 sekundy przed końcem spotkania.
Na akcję rozgrywającego Clippers próbował jeszcze odpowiedzieć Kevin Durant (22 punkty, 9 zbiórek), który chwilę wcześniej doprowadził do remisu trafiając rzut za trzy, jednak kolejna trójka mająca dać zwycięstwo Thunder nie znalazła drogi do kosza.
Po meczu Durant długo nie mógł pogodzić się z tym faktem siedząc obok linii bocznej boiska wyraźnie nie wierząc, że jego rzut był niecelny.
Trener Thunder Scott Brooks tak skomentował grę swojego zespołu: "Dziś naszym głównym zadaniem było powstrzymanie akcji podkoszowych rywali. Niestety to założenie jak i gra w ataku nie zostało zrealizowane tak jak byśmy chcieli. Po prostu byliśmy słabsi od rywali i przegraliśmy ten mecz."