Trefl nie pozostawia złudzeń
W drugim hitowym spotkaniu, które rozegrane zostało w ramach sobotniej serii gier Trefl Sopot dość pewnie pokonał PGE Turów Zgorzelec 89:74. Podopieczni Karlisa Muiznieksa dali tym samym jasny sygnał, że w obecnym sezonie liczy się dla nich tylko mistrzostwo.
Nadmorski zespół słabszy moment zanotował jedynie w drugiej kwarcie.
To właśnie wtedy zgorzelczanie doszli do głosu i postraszyli nieco obecnie głównego pretendenta do tytułu. Dla nich przechylenie szali zwycięstwa w tym fragmencie miało też znaczenie psychologiczne, bowiem w pierwszej odsłonie nie zaprezentowali się najlepiej.
Mimo to, po zmianie stron powrócili do szarzyzny. Wobec bardzo zdyscyplinowanej i skutecznej postawy Trefla nie byli w stanie wiele zdziałać i wraz z biegiem czasu ich sytuacja stawała się coraz gorsza. Na poparcie tych słów wystarczy przytoczyć fakt, że po akcjach świetnie dysponowanego Filipa Dylewicza oraz wspierającego go Łukasza Koszarka Turów przegrywał 59:66, w związku z czym to przyjezdni przed decydującą batalią byli w znacznie bardziej komfortowym położeniu.
Jak się można było przekonać, sopocianie tego kapitału nie zmarnowali i w ostatniej kwarcie dobili momentami bezradnych zawodników dowodzonych przez trenera Jacka Winnickiego.
Trefl Sopot - PGE Turów Zgorzelec 89:74 (24:18, 12:20, 30:21, 23:15)
Trefl: Filip Dylewicz 25, Łukasz Koszarek 18, Łukasz Wiśniewski 13, John Turek 12, Adam Waczyński 11, Marcin Stefański 7, Vonteego Cummings 3, Jermaine Mallett 0.
PGE Turów: Daniel Kickert 16, David Jackson 16, Ronald Moore 12, Damian Kulig 10, Arthur Lee 6, Konrad Wysocki 5, Aaron Cel 4, Michał Chyliński 3, Dallas Lauderdale 2