Emocje w Słupsku
W Wielką Sobotę Czarni Słupsk podejmowali na własnym parkiecie osłabiony brakiem kontuzjowanego Przemysława Zamojskiego Asseco Prokom Gdynia. Gospodarze do ostatnich sekund liczyli się w walce o zwycięstwo, ale wraz z końcową syrena byli gorsi o dwa „oczka”.
Tym samym ich sytuacja w walce o mistrzostwo nieco się skomplikowała.
Nie da się ukryć, że sezon powoli zmierza do końca. W związku z tym każde punkty zdobyte na tym etapie mogą być bardzo ważne dla ogólnego rozrachunku. Wielkanoc dzięki sobotniej wygranej lepszych nastrojach spędzą gdynianie, którzy jednak nie odnieśli łatwego triumfu.
Ich spotkanie z Czarnymi od początku było bardzo wyrównane. W pierwszej połowie wynik niemal cały czas oscylował wokół remisu i żadna ze stron nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. Obrońcy tytułu opierali swoją grę na młodym Donatasie Motiejunasie. Litwin wraz z Jerelem Blassingame’em zapisywali na swoim koncie kolejne punkty i byli trudni do upilnowania dla przeciwnika.
Słupszczanie natomiast starali się odpowiedzieć staraniami Stanleya Burell’a, lecz jak się okazało, dążenia tego gracza nie zapewniły sukcesu jego drużynie. Decydujące słowo należało bowiem do Prokomu, który nieco lepiej rozegrał końcówkę i po spotkaniu zasłużenie mógł cieszyć się z osiągnięcia założonego rezultatu.
Energa Czarni Słupsk - Asseco Prokom Gdynia 73:75 (11:14, 21:17, 25:25, 16:19)
Energa: Stanley Burrell 17, Zbigniew Białek 14, Mantas Cesnauskis 13, Scott Morrison 11, David Weaver 9, Krzysztof Roszyk 6, Patryk Przyborowski 3.
Asseco: Donatas Motiejunas 21, Jerel Blassingame 17, Adam Hrycaniuk 14, Michael Kuebler 10, Łukasz Seweryn 6, Piotr Szczotka 4, Przemysław Frasunkiewicz 3