Gorąca seria Spurs
Niesamowity mecz niesamowitych drużyn. Boston Celtics (30-23) podejmowali u siebie San Antonio Spurs (38-14). Obydwie drużyny wygrywały seryjnie swoje poprzednie mecze, ale seria jednej z nich miała się skończyć.
Od początku goście mocno zaatakowali i wygrali pierwszą kwartę 27:20, a po pierwszej połowie prowadzili już 59:48.
Druga połowa spotkania była niezwykle emocjonująca. Celtowie solidnie wzięli się za obronę. Skutecznie zatrzymywali ataki gości sami nieźle kontratakując. Zatrzymali Spurs na zaledwie 9 oczkach w trzeciej kwarcie. Sami też nie zdobyli ich zbyt wiele (16), ale część strat została odrobiona.
Czwarta kwarta to w dalszym ciągu niesamowita defensywa. Podopieczni Doca Riversa znowu wygrali kwartę 22:19, ale zabrakło jednego punktu, by całkowicie odrobić straty, a nawet wygrać. Paul Pierce (15 punktów, 10 zbiorek, 2 asysty) miał wymarzoną okazję do tego by dać zwycięstwo gospodarzom. Miał sporo czasu by znaleźć dogodną pozycję i oddać rzut, jednak nie tarfił nad wyciągniętym jak struna Timem Duncanem (10 punktów, 16 zbiórek) i Spurs wygrali 87:86. Koszykarze z Texasu odnieśli kolejne (9) zwycięstwo z rzędu i notują najdłuższą obecnie serię zwycięstw.
Najwięcej punktów dla Spurs zdobył Danny Green - 14 (4 zbiórki). Tony Parker (2 asysty, 5/14 z gry) i Matt Bonner (10 zbiórek, 2/7 za 3) mieli ich po 10, a Gary Neal (4 asysty, 3 zbiórki, 3/6 za 3), który trafił bardzo ważną "trójkę" w czwartej kwarcie, dołożył punktów 13.
Rajon Rondo jak zwykle ważnych meczach zagrał na poziomie double-double (17 punktów, 11 asyst, 4 przechwyty) i bardzo skutecznie powstrzymywał francuskiego rozgrywającego gości. Kevin Garnett miał 16 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst. Toczył zacięty bój z Timem Duncanem. Obaj weterani wyglądali bardzo dobrze jak na ich zaawansowanie. Niezły mecz z ławki zaliczył Avery Bradley, który na przyzwoitej skuteczności (9/16) zdobył najwięcej punktów dla ekipy z Bostonu (19).
Ostrogi wygrywając w Bostonie przerwały serię 5 zwycięstw Celtics. Obydwie drużyny w głównej mierze oparte są na weteranach i to boiskowe cwaniactwo w wielu aspektach można było we wczorajszym meczu zobaczyć. Spurs wracają do San Antonio i będą podejmować Hornets, także wielce prawdopodobne, że ich zwycięska seria jeszcze się wydłuży.
Warto wiedzieć: podopieczni Gregga Popovicha w pierwszej połowie zdominowali strefę podkoszową zdobywając 40 z pierwszych 48 punktów właśnie z "pomalowanego".