Bitwa o LA dla Lakers
Los Angeles Clippers (32-22) podejmowali na swoim parkiecie Los Angles Lakers (35-20). Poprzednie spotkania tych drużyn były bardzo ciekawe, a sama gra była widowiskowa, ale też mocno fizyczna.
Podobnie było i tym razem. Od samego poczętku było widowiskowo. Przy stanie 2:2 Blake Griffin wskoczył na Pau Gasola i było wiadomo, że będzie ciekawie. Clippers grali niezwykle efektownie, ale to Lakers prowadzili po pierwszej kwarcie (34:29).
Druga odsłona również wygrana przez podopiecznych Mike'a Browna - 29:26. Caron Butler rozszalał się w pierwszej połowie zdobywając 23 za swoich 28 punktów (4 zbiórki, 4/8 za 3). CB przypomniał sobie młodość i grając na przeciw swojego przyjaciela (Kobe Bryant) zdobywał punkty na wszelkie sposoby. Po stronie Lakers dominował duet Bynum-Bryant i Lakers schodzili do szatni prowadząc ośmioma punktami.
Trzecia odsłona zakończyła się tym samym wynikiem (29:26) i wydawało się, że goście kontrolują ten mecz.
Czwarta kwarta to pogoń. Clippers gonili swoich rywali nie tylko z wynikiem, ale też po parkiecie. Chris Paul (22 punkty, 16 asyst) dyrygował swoim zespołem w ataku. Uruchomił ofensywę i podopieczni Vinny'ego Del Negro odrobili straty i objeli nawet prowadzenie 104:103. Wtedy jednak Kobe do spółki z Ramonem Sessions'em zdobyli kilka ważnych punktów i LAL znowu odskoczyli na bezpieczny dystans. Lakers dowieźli prowadzenie do końca i wygrali 113:108.
Najwięcej punktów dla Lakers zdobył Andrew Bynum - 36 (8 zbiórek, 4 bloki, 13/20 z gry). Kobe Bryant zdobył ich 31 (5 zbiórek, 6 asyst, 13/19 z gry), a Ramon Sessions (6 zbiórek, 8 asyst, 2/2 za 3) i Pau Gasol (7 zbiórek) dodali odpowiednio 16 i 12 punktów.
Po stronie gospodarzy oprócz Paula I Butlera niezły mecz rozegrali BlakeGriffin (15 punktów,14 zbiórek), DeAndre Jordan (11 punktów, 13 zbiórek, 5/7 z gry) i Randy Foye (11 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty). Z ławki dobre wsparcie dał Nick Young, który zdobył 13 punktów jednak on i Foye trafili razem 2/12 rzutów za trzy punkty.
Mecz był świetny do oglądania. Clippers grali bardzo efektownie, wygrali rywalizację na tablicach (46:44), w asystach również byli lepsi (27:25), popełnili mniej strat niż ich rywale (10:12), jednak przegrali całe spotkanie. Lakers wygrali dzięki niezłej skuteczności 51.8%, szczelnej w najważniejszym momencie defensywie i doskonałej postawie duetu Bryant-Bynum. Liderzy Lakers razem zdobyli 67 punktów na świetnej skuteczności 26/39.
Warto wiedzieć: Lakers wygrali 4 z ostatnich 5 spotkan w Staples Center a Kobe Bryant w każdym z nich zdobywał punkty decydujące o zwycięstwie, albo "zamrażające" wynik.