W pojedynku potencjalnych MVP James lepszy od Duranta
Po przegranej w Oklahomie Heat stanęli pod ścianą i mimo iż nie musieli, to tak naprawdę musieli wygrać rewanż na własnym terenie z najlepszą ekipą konferencji zachodniej.
Musieli udowodnić wszystkim do dokoła a przede wszystki sobie, że najwyższa porażka w sezonie była tylko i wyłącznie wypadkiem przy pracy.
Oprócz zwykłego pojedynku pomiędzy zespołami w meczu miał też miejsce pojedynek dwóch głównych akndydatów do tytułu najlepszego zawodnika sezonu Lebronem Jamesem i Kevinem Durantem. Tym razem to James był górą. Nie tylko jego ekipa wygrała spotkanie, ale on sam zanotował lepsze statystyki niż pilnowany przez niego Durant.
Mecz to była uczta dla oka od pierwszego do ostatniego gwizdka. Aż chciałoby się abyśmy w czerwcu mogli zobaczyć serię finałową w tym składzie. Właściwie do końca nie dało się przewidzieć kto wyjdzie z pojedynku zwycięsko. Aż trudno w to uwierzyć, ale o wyniku zadecydowała trzecia kwarta wygrana przez Miami 6 punktami.
Lebron James został najlepszym strzelcem meczu z 34 punktami a Kevin Durant zdobył punktów 30. James dołożył do tego 10 asyst, 7 zbiórek i 4 przechwyty a Durant 4 zbiórki, 3 aststy i 2 bloki. Jednak obrona Jamesa spowodowała, że Kevin popełnił aż 9 start.
Po stronie Thunder jak zwykle szalał też Russell Westbrook zdobywca 28 punktów. Po stronie Heat drugie skrzypce grali z kolei wracający po krótkiej przerwie Dwyane Wade (19 punktów) i Chris Bosh (12 punktów). Co ciekawe różnica pomiędzy zdobyczami punktowymi gwiazd obu zespołów wyniosła dokładnie tyle ile różnica w zdobyczy punktówej obu zespołów. To dodatkowy podtekst tego pojedynku.
Po dzisiejszym pojedynku można tylko powiedzieć, że w starciach tych ekip w tym sezonie jest absolutny remis a to która ekipa jest lepsza może pokazać tylko ewentualny finał NBA. czy tak będzie przekonamy się za niewiele ponad dwa miesiące.