Wtorek 'Na Surowo'
Wtorkowej nocy rozegrane zostało 8 spotkań. Nie zabrakło emocjonujących końcówek oraz świetnych występów.
Bobcats grali z Raptors w Toronto i wydawać by się mogło, że to mecz dwóch słabych drużyn, które już nie mają o co walczyć. Okazało się, że grały punkt za punkt przez cały mecz, a żadna z drużynie nie miała przewagi większej od 9 punktów.
W Bobcats bardzo dobrze spisywał się rookie Mullens, notując double-double 20/14. Solidnie wspierali go Walkers i Augustin, którzy mieli po 7 asyst, ten pierwszy 10 punktów, a drugi 18. W Raptors prowadzeni byli przez duet Bargnani-DeRozan, który mieli łącznie 50 oczek, Włoch 20, a Demar 20. Z ławki wchodził Kleiza, dodając 18 punktów, a Raptors ostatecznie odnieśli zwycięstwo 92-87 po dobrej końcówce Bargsa.
Cavaliers podejmowali bardzo gorących ostatnio Spurs. Gospodarze szybko przekonali się czemu tak jest, bo pierwszą kwartę przegrali już 32-18. Goście w trzech kwartach zdobyli po przynajmniej 30 punktów i grali na skuteczności blisko 60% rotacją 12 zawodników. Najwięcej miał dołączony ostatnio do składu Mills, rzucając 20 oczek. Po 19 mieli Green i Parker, a po 11 Splitter i Neal. Cavaliers też grali dość wyrównanie, ale nie na takim poziomie jak goście. Jamison zdobył 15 punktów, Irving 13, Hudson 12, po 11 mieli Erden i Casspi, a po 10 Thompson i Parker. Spurs nie dość, że grali świetnie w ataku to jeszcze zebrali o 19 piłek więcej i rozgromili 125-90.Nadal przetrzebieni ostatnio Knicks grali w Indianapolis z Pacers. Po pierwszej kwarcie było po 31 i wiadome było, że ten mecz będzie zacięty. Coraz lepiej gra Anthony, który tym razem miał 39 punktów i 10 zbiórek, a wspierał go Chandler z double-double 12/14 oraz Fields z 15 punktami. Wchodzący z ławki JR Smith dodał 11 punktów i 9 zbiórek. Knicks budowali przewagę na przełomie drugiej i trzeciej kwarty, która przed ostatnią odsłoną wynosiła15 punktów. W Pacers z ławki po 12 rzucili Barbosa i Jones, a 10 punktów miał Hibbert. Gospodarze eksplodowali w czwartej kwarcie, wygrywając ją 40-17 za sprawą Grangera, który zdobył 14 z 27 punktów tedy oraz Georga, który rzucił 12 z 18 w ostatniej odsłonie. Pacers wygrali 112-104. Orlando Magic grali w Detroit z Pistons i znowu musieli radzić sobie bez Howarda. Bardzo dobrze zastępował go Davis, notując double-double 31/10. 16 punktów dołożył Turkoglu, a 10 Richardson. Zastępujący Nelsona Duhon rzucił z kolei 13 punktów. Tłoki grali bardzo wyrównanie, mając 6 graczy z ponad 10 punktami. Monroe miał 22 obok 11 zbiórek. Prince i Maxiell rzucili po 15, Gordon 18 (6 zbiórek i 7 asyst), Jerebko miał 13, a Knight 11. Jako drużyna trafili ponad 56% rzutów i zebrali 15 piłek więcej oraz mieli 5 strat mniej, co dało im wygraną 102-95. Warriors-Grizzlies w Memphis. Rolę startera na rzecz Jenkinsa stracił Robinson, który pokazał swoją wartość, wchodząc z ławki zdobywając 18 punktów i 5 asyst. Bardzo dobrze z rezerwowych spisał się jeszcze Rush z 13 punktami. W pierwszej piątce solidnie zagrał jedynie Lee, który odnotował 22/11. Trzymali się jednak twardo przez trzy kwarty, a w czwartej przycisnęli gospodarze. U nich też raczej lepiej zagrali rezerwowi, bowiem wśród starterów najwięcej punktów miał Conley i było to 18. Gasol dodał 12, a Gay 11. Mayo, wchodząc z ławki rzucił najwięcej, bo 19. Cunningham dołożył 13, a Arenas 10 (4/4 z gry). Grizzlies zdołali odrobić 9 punktów straty, jakie mieli po 3 kwartach i wygrać mecz 98-94. Suns grali w Sacramento z Kings i już w pierwszej kwarcie zobaczyli, że będą mieć problemy z Cousinsem, który bardzo dobrze wszedł w mecz zdobywając już na starcie 10 punktów. Taką grę kontynuował przez cały mecz, trafiając 16 z 25 rzutów, co dało mu 41 punktów obok 12. Isaiah Thomas dołożył 25 oczek i 7 asyst, a nowy nabytek Terrence Williams zdobył 16. Suns z kolei grali bardziej wyrównanie, mając całą pierwszą piątke z dwucyfrową zdobyczą punktową. Świetnie zaprezentował się Gortat, który miał 20/10 (7/11 z gry). Steve Nash odnotował 18 punktów i rozdał 12 asyst. Dudley i Frye rzucili po 15, a wchodzący z ławki Redd miał 16. Suns trafili 4 trójki i 3 wolne więcej od Kings, przez co wygrali po zaciętym meczu 109-100. Nets grali w Los Angeles i mogłoby się wydawać, że będzie to trening dla Lakers, tym bardziej, że wygrali pierwszą kwartę 32-23. Gospodarze znowu radzili sobie bez Bynuma, grając tylko 8 zawodnikami. Bryant rzucił 24 punkty i zebrał 7 piłek. Gasol miał double-double ze zbiórkami 22/12, a Sessions z asystami 19/11. Nets, prowadzeni przez Williams z 20 punktami i 6 asystami, Wallace’a z punktem i asystą mniej oraz Humphriesa z double-double 18/15, przycisnęli w czwartej kwarcie. Doprowadzil nawet do stanu 88-87 dl Lakers, kiedy to na 8 sekund przed końcem meczu Kobe rzucił za 3 stojąc daleko za linią. Piłką obkręciła się po obręczy, wyskoczyła do góry, po czym po kilku odbiciach szczęśliwie trafiła do celu, co dało Lakers wygraną 91-87. Rzucali na skuteczności 48%, zebrali 12 piłek więcej, ale przez 10 strat więcej i ledwie 6 trafieniom z linii musieli się denerwować w końcówce.