Żar zgaszony w Ogródku

Dodano: 2 kwietnia 2012 14:20
Żar zgaszony w Ogródku
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

Boston Celtics po przerwie na All-Star Weekend prezentują bardzo dobrą formę. Tym razem sposobu na "Zielonych" nie znaleźli Miami Heat. Jedni z głównych faworytów do mistrzostwa NBA ulegli rywalom 72:91 w TD Garden.

Tym samym Heat (37-14) ponieśli swoją najwyższą porażkę w tym sezonie. Celtics (30-22) utrzymali prowadzenie w Dywizji Atlantyckiej.

W pierwszej kwarcie gospodarze wypracowali sobie stosunkowo sporą przerwagę, gdyż po 12 minutach prowadzili 29:19. W drugiej odsłonie Heat zdołali wyrównać, jednak na przerwę w lepszych humorach, z 5-punktową przewagą (49:44), udali się gospodarze. W trzeciej kwarcie praktycznie zapewnili sobie efektowną wygraną, rozbijając przeciwników 31:12. Czwartą kwartę, w której w obu drużynach przez znaczącą część grali rezerwowi z końca ławki, 16:11 wygrali goście.

Bohaterem meczu był niewątpliwie Rajon Rondo, który zaliczył swoje piąte triple-double w obecnych rozgrywkach. RR9 miał 16 punktów, 14 asyst i 11 zbiórek. On był dzisiaj niesamowity - powiedział po meczu Doc Rivers - Powiedzieliśmy mu, że potrzebujemy go jako dostarczyciela punktów. Niekoniecznie playmakera, przede wszystkim scorera. I wydaje mi się, że grając właśnie tak nadawał ton rywalizacji od samego początku, pozwolił grać innym na większym luzie - skomentował Rivers.

Dominację Rondo najlepiej pokazuje trzecia kwarta, w której Celtics zaliczyli run 17-2, który dał gospodarzom bezpieczne prowadzenie. W tym fragmencie gry Rondo miał udział niemal we wszystkich trafieniach gry swojego zespołu, zdobył 4 punkty i rozdał 5 asyst.

Zawodnicy Bostonu brylowali przede wszystkim w defensywie. Ograniczyli rywali do 34,8% (31/89) skuteczności, a sami trafiali 47,1% (33/70) prób. W uprzykarzaniu życia przeciwnikom prym wiedli Kevin Garnett (10pkt. 8zb.), który nie dał rozwinąć skrzydeł Chrisowi Boshowi (4pkt. 2/11 z gry, poza tym 11zb. i 4as.), a także Avery Bradley (13pkt. 2 przech.), kolejny raz zastępujący niezdolnego do gry Raya Allena. 21-letni obrońca ograniczył jak tylko mógł poczynania Dwyane'a Wade'a (15pkt. 6/17 z gry, 8zb. 3blk.), zaliczył również wyjątkowo spektakularny blok na "Flashu" właśnie.

Jeśli chodzi o atak zwycięzców, to najlepiej zaprezentował się Paul Pierce: 23 punkty, do tego 7 zbiórek. Brandon Bass zebrał 10 piłek i rzucił 16 oczek, co oznacza że każdy zawodnik pierwszej piątki Celtics miał dwucyfrową zdobycz punktową. Dla Heat najlepiej punktował LeBron James (23pkt.), Shane Battier dorzucił 11 oczek, a w jednej z akcji zaliczył asystę do samego siebie. 33-letni weteran, wznawiając grę spod kosza Celtics, odbił piłkę od pleców Pierce'a i spokojnie rzucił o tablicę.

Powyższa sytuacja była raczej wyjątkiem, tego wieczoru\popołudnia goście okazali się wyjątkowo nieskuteczni. Koszykarze Miami trafili tylko 11 z 46 rzutów, które oddali spoza strefy trzech sekund. Na punkty nie potrafili zamienić nawet rzutów wolnych, trafiając tylko 41,2% prób (7/17) z linii. Erik Spoelstra nie mógł być zadowolony z ofensywy, jak i z ogólnej postawy swoich podopiecznych. Taka gra jak dzisiaj jest nie do zaakceptowania - mówił coach Heat - Będziemy musieli ten stan rzeczy naprawić razem, kolektywnie. Nie jesteśmy szczęśliwi z tego powodu, ostatnio nie potrafimy wyjśc z odpowiedzią na poczynania rywali na wyjeździe, zwłaszcza w trzecich kwartach - podsumował Spoelstra.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp