Spurs odprawiają Pacers
Podopieczni Gregga Poppovicha dysponują obecnie prawdopodobnie najlepszą rotacją w lidze. Potwierdziło to ich ostatnie spotkanie przeciwko Pacers, dosyć łatwo wygrane 112:103.
Ekipę z Teksasu do zwycięstwa poprowadził znajdujący się ostatnio w wysmienitej formie weteran, Tim Duncan.
Skrzydłowy Spurs zakończył mecz z dorobkiem 23 punktów raz 11 zbiórek grając przez 32 minuty. Po 18 "oczek" dodali dwaj kolejni gracze San Antonio stanowiący o głównej sile zespołu - Tony Parker i Manu Ginobili, którzy popisywali się kapitalnymi asystami.
Graliśmy naprawdę dobry mecz, przede wszystkim świetnie funkcjonowała nasza defensywa - powiedział po spotkaniu Duncan.
Pozostali gracze gospodarzy także wnosili sporo do gry drużyny. Tiago Splitter w ciągu zaledwie 15 minut zapisał na swoje konto 10 punktów i 7 zbiórek, Gary Neal dodał ich 11.
Pecha miał DeJuan Blair, który dostał łokciem w twarz w walce o zbiórkę od Roya Hibberta co skończyło się na interwencji lekarza. Na pierwszy rzut oka uderzenie nie wyglądało na złośliwe, ale władze NBA powinny bliżej przyjrzeć się środkowemu z Indianapolis, gdyż nie jest to jego pierwsze zagranie tego typu, co z pewnością potwierdzi Jordan Williams (Nets).
Pomimo porażki swojego zespołu Danny Granger (18pkt) jest pewłen optymizmu:
Pozostałe mecze, jakie zostały nam do końca sezonu regularnego wydają się być ciężkie. Gramy praktycznie bez przerwy i żeby dobrze wejść w playoffs musimy zakończyć je 12 a może 13 zwycięstwami.
Podobne plany mają zapewne w Nowym Joku, Atlancie, Filadelfii i Bostonie...