'Celtowie' poskromili 'Leśne Wilki'

Dodano: 31 marca 2012 11:43
'Celtowie' poskromili 'Leśne Wilki'
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

Boston Celtics pewnie pokonali na wyjeździe Minnesotę Timberwolves 100:79. Dzięki tej wygranej Bostończycy wyprzedzili Philadelphię 76ers i objęli prowadzenie w Atlantic Division z bilansem 29-22. Porażka oddaliła Timberwolves (25-28) od playoffów, na które niedawno mieli spore nadzieje.

Ozdobą spotkania był pojedynek dwóch uwielbianych w Minnesocie Kevinów: Garnetta i Love'a.

Jeśli chodzi o indywidualne, statystyczne osiągnięcia, to walka "starego" z "nowym" zakończyła się remisem, ze wskazaniem na Garnetta. Z konieczności występujący na centrze, a nominalny skrzydłowy Celtics, zdobył 24 punkty, zebrał 10 piłek z tablic, do tego miał 4 asysty i blok. Natomiast Love zakończył mecz z 22 punktami, 11 zbiórkami i 3 asystami na koncie. Jedyną większą i łatwo dostrzegalną różnicę stanowiła skuteczność z gry. Kevin Garnett trafił 12 na 18 (66,6%) swoich rzutów, obecna gwiazda Timberwolves tylko 5 na 18 (27,7%).

Natomiast w tej najważniejszej, zespołowej rywalizacji, przewaga Celtics raczej nie podlegała dyskusji. Po pierwszej kwarcie wypracowali sobie 11 punktów przewagi i utrzymali tę różnicę do przerwy. Trzecią kwartę jednym punktem wygrali goście, dzieła zniszczenia dopełnili w czwartej odsłonie, pozwalając Timberwolves na zdobycie tylko 12 punktów. Gracze z Bostonu w ostatnie 12 minut gry rzucili "oczko": 21pkt.

Gospodarze nie byli w stanie znaleźć skutecznego sposobu na twardą, aktywną obronę rywali. Zawodnicy Minnesoty trafili tylko 34,7% rzutów (przy 48,9% Bostonu), do tego aż 21 razy tracili piłkę. Celtics ograniczyli własne straty do 9. Goście nawiązali również skuteczną walkę na tablicach, co w tym sezonie nie jest regułą. Tym razem "Celtowie" zanotowali tyle samo zbiórek, co ich przeciwnicy - 45.

Kolejne dobre spotkanie rozegrał Paul Pierce. "The Truth" zdobył 21 punktów, miał też 9 zbiórek. Swoją świetną passę kontynuuje Rajon Rondo, który tym razem rozdał 17 asyst. Rozgrywający Celtics sam miał więcej decydujących podań, niż cały zespół Timberwolves: 15 ("C's" mieli łącznie 29 asyst). RR9 dołożył do tego 6 punktów, 6 zbiórek i 3 przechwyty. Avery Bradley, który nadal zastępuje kontuzjowanego (i najwyraźniej oszczędzanego przed playoffami) Raya Allena, miał 17 punktów. 12 oczek do dorobku zwycięzców dorzucił Brandon Bass.

Najskuteczniejszym zwodnikiem Timberwolves był oczywiście Kevin Love, choć został zatrzymany poniżej swoich średnich (26,5pkt. 13,8zb. na mecz) z tego sezonu. Wsparcie liderowi "Wilków" zapewniali tym razem Luke Ridnour (15pkt. 8as.) oraz Derrick Williams (14pkt. 7zb.).

Coach Timberwolves Rick Adelman korzystał w tym spotkaniu jedynie z 9 zawodników, których miał na ławce. J.J. Barea i Michael Beasley są kontuzjowani, natomiast Darko Milicić i Anthony Randolph nie dostali szansy i w ogóle nie pojawili się na parkiecie.

Dla Boston Celtics było to 10 z rzędu zwycięstwo nad Minesotą Timberwolves. Kevin Garnett jeszcze nie przegrał w starciu ze swoim byłym zespołem.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp