Mavericks wygrali na Florydzie
Dallas Mavericks (30-23) grali w Orlando z Magic (32-20). Po tym jak Heat zaserwowali im blowout, koszykarze aktualnych mistrzów liczyli tym razem na wygraną.
Mecz zaczął się nie po ich myśli, gdyż gospodarze wykorzystując przewagę podkoszową, rzuty z dystansu i niezłą dyspozycję Jameera Nelsona (24 punkty, 7 zbiórek, 4 asysty, 3/7 za 3), wygrali pierwszą kwartę aż 27:17. Mavericks w tym czasie wyglądali raczej blado.
Druga odsłona, w której obydwie drużyny postawiły raczej na atak niż obronę, zakończyła się wygraną gości (29:28), co oznaczało, że nie złożyli oni broni i nie zamierzają w drugim meczu na Florydzie przeżywać drugiego blowoutu. Jednak to Magic schodzili do szatni z prowadzeniem - 55:46.
W trzeciej części gry prowadzenie podopiecznych Stana Van Gundy sięgało nawet 14 punktów, ale Dirk Nowitzki (28 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty, 2/3 za 3) i spółka podgonili wynik w końcówce i wygrali ją 25:23, zmniejszając straty do 7 punktów (71:78).
Czwart kwarta to wyśmienita do oglądania koszykówka. Dallas przycisnęli w obronie i wymusili na graczach Orlando 8 strat (tyle samo mieli po 3 kwartach), a początek należał do Jasona Terry (17 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty, 7/12 z gry). Terry robił co chciał rozrywając szyki obronne gospodarzy. Goście dzięki świetnej defensywie i niesamowitej energii odrobili straty i na 26 sekund do końca meczu był remis po 98. Dallas wzięli czas i po chwili wznowiono gre. do kogo poszła piłka? Oczywiście Dirk Nowitzki miał być tym, który "wpakuje mecz do zamrażarki". Tak właśnie zrobił. Na 5.9 sekundy do końca meczu Niemiec trafił z charakterystycznej dla siebie pozycji i dał Mavericks 30 wygraną w sezonie (swoją próbę mieli jeszcze Magic, ale Anderson spudłował).
Dla zwycięzców oprócz ich lidera i JeTa, dobrze zagrali też Shawn Marion (15 punktów, 9 zbiórek, 4 asysty) i powracający do zdrowia Delonte West (15 punktów, 5 asyst, 3 zbiórki), który ze swoją agresywnością był czynnikiem decydującym o poderwaniu się graczy z Texasu. Terry i West w czwartej kwarcie zdobyli razem 17 punktów. Vince Carter zdobył 12 punktów, w całym meczu.
W ekipie gospodarzy Dwight Howard (19 punktów, 15 zbiórek, 6/13 z gry) i Ryan Anderson (21 punktów, 6 zbiórek, 3/6 za 3) zagrali na miarę oczekiwań i wraz z Nelsonem walczyli o sukces w tym spotkaniu, jednak fatalna czwarta kwarta pokrzyżowała im plany i po raz kolejny w tym sezonie Magic roztrwonili sporą przewagę. Przegrali 20 mecz w obecnych rozgrywkach.
Magicy wygrali walkę na tablicach - 47:37 i rzucali z lepszą skutecznością za trzy punkty - 34.4% (11/32), ale popełnili o 7 strat więcej i bardzo słabo spisywali się na linii rzutów osobistych (17/28).
Wypowiedź: "...Nie było akcji w ciągu ostatnich sześciu minut gry, która nie byłaby wielką akcją. Takiego typu to był mecz..." - tak skomentował rewelacyjną końcówkę spotkania w wykonaniu swojej drużyny trener Rick Carlisle.
Warto wiedzieć: Mavericks wygrali w Orlando szósty mecz z rzędu.