LA Clippers pokonali Hornets
Los Angeles Clippers (28-21) podejmowali w Staples Center poprzednią drużynę Chrisa Paula - New Orleans Hornets (12-37). Mecz zapowiadał wiele emocji, choć w tabeli obydwie drużyny dzieli przepaść.
Po bolesnej porażce, jakiej gracze ze słonecznego LA doznali na parkiecie Hornets w zeszły czwartek, Clippers wyszli zmotywowani i z wielką pasją rzucili się na team gości.
Zaczęło się od prowadzenia 18:2, a bardzo widowiskowo grał DeAndre Jordan, który zadziwiał po raz kolejny swoją skocznością. Pierwszą kwartę gospodarze wygrali 27:20.
Druga kwarta również zakończyła się zwycięstwem podopiecznych Vinny'ego Del Negro - 22:18, jednak wynik wcale nie odzwierciedlał przewagi jaką mieli w tym meczu miejscowi. Za sprawą doskonałej defensywy na obwodzie (pod koszem wcale nie było gorzej), gospodarze zdobywali łatwe punkty z kontry. Blake Griffin (20 punktów, 7 zbiórek, 5 asyst, 8/10 z gry) przy okazji kontrataków popisał się (jak na niego przystało) kilkoma porywającymi dunkami.
Trzecia odsłona to wciąż dominacja Clippers, którzy przed czwartą częścią gry mieli już 19 punktów przewagi (74:55). Wciąż doskonała była defensywa w wykonaniu Paula i spółki, którzy w całym spotkaniu wymusili na przeciwnikach aż 29 strat, co jest ich najlepszym wynikiem w tym sezonie (najgorszym Hornets).
Czwarta kwarta to próba pogoni. Hornets wygrali ją 30:23, ale to było za mało, żeby tego dnia ograć drugą drużynę Pacific Division. Clippers wygrali całe spotkanie 97:85 i tym samym udał się rewanż za zeszłotygodniową porażkę.
Blake Griffin i Chris Paul (25 punktów, 10 asyst, 4 przechwyty) dostali niezłe wsparcie od rezerwowego Nicka Younga, który rzucił 17 punktów, trafiając również 4 na 8 prób za trzy punkty.
W ekipie gości żaden gracz pierwszej piątki nie przekroczył granicy 10 punktów, a wśród rezerwowych najwięcej zdobył ich Al-Farouq Aminu - 15. Obok Aminu dobrze zagrał też Carl Landry - 14 punktów, 10 zbiórek i Chris Johnson - zdobywca 11 punktów, 6 zbiórek.
Hornets mimo iż zdecydowanie wygrali ten mecz na tablicach - 38:23, to nie byli w stanie zbliżyć się choćby do remisu w tym spotkaniu. Głownym atutem Clippers w tym meczu była defensywa. Wymuszali straty (14 przechwytów), po których gospodarze zdobyli 35 łatwych punktów i bronili bardzo blisko atakujących zawodników uniemożliwiając dokładne rozgrywanie piłki.
Ciekawostka: pod koniec pierwszej kwarty Blake Griffin spudłował wsad (!), jednak później już się nie mylił i znowu pokazał, co potrafi nad obręczą.
Wypowiedź: "...ufamy sobie troszkę więcej. Nasze rotacje był dużo lepsze w tych ostatnich dwóch meczach i zobaczymy jak będziemy to kontynuować..." - podsumował drugą wygraną z rzędu swojej ekipy Chris Paul, który jest liderem całej NBA jeśli chodzi o ilość gier ze zdobyczą na poziomie conajmniej 25 punktów i 10 asyst.