Jak zrobić coś pożytecznego trenując Bobcats?

Dodano: 25 marca 2012 16:04
Jak zrobić coś pożytecznego trenując Bobcats?
Mateusz Warzycha, nba.com
WikiMedia

Przyuczyć syna do zawodu. Tak właśnie postępuje Paul Silas, aktualny head coach w klubie należącym do Michaela Jordana. Jednak czasami 68-letni szkoleniowiec usuwa się w cień i rządy na ławce przejmuje Stephen Silas.

Dla Bobcats nie robi to wielkiej różnicy, a i Silas młodszy nie jest totalnym żółtodziobem.

"Rysie" mogą się "pochwalić" bilansem 7-39, ich szanse na playoffy zachowuje tylko wyższa matematyka i rachunek prawdopodobieństwa. Dlatego Paul Silas, trzykrotny mistrz NBA jako zawodnik, może bez obaw o poważne konsekwencje oddać swoje obowiązki pierwszego trenera w ręce swojego asystenta i syna. Stephen Silas już pięciokrotnie w tym sezonie znajdował się w roli head coacha: dwa razy po tym, jak sędziowie wyrzucali Paula Silasa i trzy razy od początku spotkania.

On będzie kiedyś pierwszym trenerem w NBA - mówi Silas starszy - Takie doświadczenia są dla niego bezcenne. Tym bardziej, że nie liczymy się w walce o playoffy, mogę sobie na to pozwolić. Don Nelson robił tak samo w Golden State z Keithem Smartem (obecnie head coach Sacramento Kings), więc nie jest to nic nowego.

Stephen Silas pracuje w NBA już 11 sezon. Do Bobcats trafił w grudniu 2006 roku. Wcześniej pracował między innymi dla Hornets, Cavaliers, Warriors czy Wizards. Pełnił nie tylko obowiązki asystenta, ale również skauta.

Pod jego wodzą Bobcats zagrali 3 pełne mecze: przeciwko Toronto Raptors (17.03) oraz dwukrotnie z New Jersey Nets (9.03 i 24.03). Z "Siatkami" przegrywał - 73:84 oraz 89:102 - ale już "Dinozaury udało mu się pokonać, 107:103 we własnej hali.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp