Horror w Sienie

Dodano: 24 marca 2012 07:19
Horror w Sienie
Hubert Krzywda, Informacja własna
Obraz własny

Olympiakos Pireus był bardzo bliski zdecydowanego przybliżenia swojego udziału w Final Four, gdyby w drugim meczu rozgrywanym w Toskanii udało mu się wygrać.

Jednak gracze Sieny mają podobne plany co do początku maja i pokrzyżowali tym razem gościom z Pireusu ich zamiary.

Mecz ten bliźniaczo podobny był do ich pierwszego starcia, kiedy Siena spokojnie kontrolowała przebieg wydarzen na parkiecie, by w ostatniej kwarcie kompletnie się zaciąć i pozwolić dogonić rywalom.

Przed ostatnią odsłoną gospodarze prowadzili 67:53 i wydawało się, że jest już po meczu. Gospodarze nie wyciągneli jednak wniosków z pierwszego spotkania i pozwolili dojść się rywalom. Na ich szczęście w zespole jest  Bo McCalebb, który potrafi wyczyniać cuda. Takim cudem okazał się przechwyt lidera Sieny w ostatniej akcji Pireusu przy stanie 81:80 dla gospodarzy. Wcześniej przez ostatnie dwie minuty był pokaz mocnych nerwów w wykonaniu obu ekip, których gracze co rusz stawali na linii rzutów wolnych.

Siena - Olympiakos 81:80 (stan rywalizacji 1:1)

McCalebb 21, K.Lavrinovic 18(6zb), Rakocevic 13, Andersen 12(6zb) - Printezis 15, Law i Antic po 11

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp