Paul daje zwycięstwo Clippers
Los Angeles Clippers odnieśli 25 zwycięstwo w tym sezonie, pokonując we własnej hali Houston Rockets 95:91. Bohaterem meczu został Chris Paul, który w czwartej kwarcie poprowadził gospodarzy do wygranej.
Paul w całym meczu rzucił 23 punkty, z czego 9 w trzeciej kwarcie i 12 w decydującej odsłonie - niemal połowę dorobku swojej drużyny (26pkt.) z ostatnich 12 minut spotkania.
Los Angeles Clippers po znakomitym początku sezonu (19-9), przegrali 9 z 14 kolejnych spotkań i bardzo potrzebowali zwycięstwa. Drużynie z Miasta Aniołów zależy na zapewnieniu sobie przewagi własnego parkietu przynajmniej w I rundzie playoffów. Wygrana nad Houston pozwoli im utrzymać czwarte miejsce w tabeli Zachodu, niezależnie od wyniku kolejnego meczu Memphis Grizzlies. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo.
W pierwszej połowie to Rockets byli stroną przeważającą, w pewnym omencie byli już 14 punktów z przodu. Goście schodzili do szatni z ośmioma oczkami przewagi (47:39), a prowadzenie zawdzięczali wysokiej skuteczności. "Rakiety" trafiły połowę swoich rzutów, w tym czasie gospodarze rzucali na poziomie 38,1%. Po 13 punktów mieli Chase Budinger i Courtney Lee.
Po przerwie do głosu doszli Clippers. Trzecią kwartę wygrali 30:19, często zbierali w ataku i wykorzystywali ponowienia, do tego ograniczyli własne straty - w całym meczu popełnili ich 11, przy 16 Rockets. Początek czwartek kwarty był bardzo zacięty, jednak to koszykarze Houston wypracowali sobie pewną przewagę - 6 punktów na niecałe 3 minuty przed końcem. Świetnie grał Lee, jednak wtedy Chris Paul wziął sprawy w swoje ręce.
CP3 zdobył 10 kolejnych punktów dla Clippers, a Rockets byli w stanie odpowiedzieć jedynie celnymi rzutami wolnymi Patricka Pattersona. W końcówce goście nie byli w stanie przeprowadzić skutecznej akcji, a gospodarze pewnie wykorzystywali rzuty osobiste.
Oprócz niezawodnego w ważnych monetnach Paula (23pkt. 5as. 5przech.), gospodarze mieli inne atuty. Clippers przeważali na tablicach (45-35, w ofensywnych 19-6), a najlepszym "zbieraczem" był DeAndre Jordan (11zb. i 6pkt.). Duży wkład w dorobek zwycięzców mieli również Blake Griffin (18pkt. 8zb. 2przech.), Randy Foye (15pkt. 5zb.), a także Mo Williams i Caron Butler (obaj po 11pkt.).
W zespole pokonanych najlepiej zaprezentował się Courtney Lee (25pkt. 5zb.). Niezły mecz zagrali Chase Budinger (19pkt. 6zb. 2przech.) oraz Patrick Patterson (14pkt. 2przech.). Double-double zaliczyli Luis Scola (10pkt. 11zb.) i Goran Dragić (11pkt. 14as. i 2przech.), jednak Słoweniec swoje osiągnięcie okupił aż 6 stratami.
Clippers (bilans 25-18) zrobili więc kolejny krok do jak najlepszej pozycji przed playoffami. Rockets (24-21) są jescze w ósemce, jednak na ich potknięcia czyhają przynajmniej 4 inne kluby.
Wyczynom CP3 przypatrywał się z trybun Chauncey Billups, który pojawił się w Staples Center po raz pierwszy od czasu operacji. Obie drużyny wystąpiły jeszcze bez zawodników pozyskanych w wymianach - Nicka Younga (Clippers) oraz Marcusa Camby'ego i Dereka Fishera (Rockets).