Czwartek 'Na Surowo'
Po zamknięciu okienka transferowego, wszystkie drużyny ligi już ukształtowały w końcu swoje składy i będą tak grać do końca sezonu. Parę godzin po tym, rozegranych zostało 5 spotkań.
Wizards, którzy zostali trochę zmienieni w ostatniej chwili, grali z Hornets. Chris Kaman, który ostatecznie nie zmienił klubu, miał 20 punktów i 7 zbiórek.
Ayon wyrównał swój rekord kariery z 16 punktami. Ariza dorzucił 13 punktów, Jack 11, a Vasquez 10. Wizards bardzo dobrze radzili sobie bez McGee i Younga, którzy odeszli z klubu parę godzin wcześniej. Bardzo dobrze grał John Wall, trafiając 11 z 16 rzutów, zdobywając 26 punktów i rozdając 12 asyst. Jordan Crawford, grając w pierwszej piątce, rzucił 17. Booker miał 14, a Seraphin 12. Mecz rozstrzygnął występ Rogera Masona, który miał w tym meczu 19 punktów, z czego 14 w czwartej kwarcie. Dało to Wizards wygraną 99-89.
Drugie spotkanie Thunder-Nuggets, którzy spotkali się w poprzednich playoffs w pierwszej rundzie zachodu. Goście z Oklahomy w niezmienionym składzie, a gospodarze bez Nene, którego wymienili do Wizards. Pomimo tego i tak wystawili do meczu 12 zawodników z których każdy rozegrał choćby minutę. Najlepszym strzelcem był Miller z 17 punktami, następnie Gallinari z 15 oraz Afflalo z 10. Thunder jak zwykle mieli swoje trio, które punktowało. Durant miał 24 punkty i 8 zbiórek, Westbrook 23 punkty, 6 zbiórek, 5 asyst i aż 7 strat, a Harden rzucił 18. Thunder świetnie rozegrali trzecią kwartę, którą wygrali 28-14 i to było główną przyczyną wygranej 103-90. Jazz i Timberwolves grali w Salt Lake City i są to drużyna, które nie zmieniły składów w ostatni dzień okienka transferowego. Był to dobry pojedynek duetów podkoszowych. Dwójka tych z Jazz zaliczyła po double-double. Millsap miał 16/11, a do tego 8 przechwytów i 4 asysty. Al Jefferson miał z kolei 12/13. Pokaźniejsze liczby zaliczyli jednak ci dwaj z Timberwolves. Kevin Love w swoim stylu zdobył 25/16, a Pekovic zanotował 20 punktów i 9 asyst. Ten drugi swoją dobitką rzutu Rindoura (18 punktów, 13 asyst) doprowadził do dogrywki. Jazz mieli jeszcze 0.7 sekundy na skończenie meczu w regulaminowym czasie gry. Ty Corbin rozrysował świetną zagrywkę, po której Millsap otrzymał alley-oopa, będąc sam w pomalowanym. Piłka jednak obkręciła się po obręczy i wypadła. W dogrywce bardzo dobrze spisywał się Hayward, rzucając 6 z 26 swoich punktów w doliczonym czasie gry. Jazz wygrali dogrywkę 12-6, a cały mecz 111-105. Clippers po pozyskaniu Nicka Younga, który jeszcze nie mógł grać, podejmowali Suns. Słońca grały swój drugi mecz pod rząd, a czekał na nich jeszcze trzeci nazajutrz, więc Alvin Gentry dał wypocząć swoim weteranom, czyli Nash’owi i Hill’owi. Clippers zaczęli bardzo ostro, wygrywając pierwszą kwartę 29-17. Bardzo dobrze spisywał się Griffin, który miał 25 punktów, 8 zbiórek i 4 asyst. Caron Butler rzucił 14, a Jordan 11. Po 10 punktów mieli Martin, Williams i Chris Paul, który rozdał też 11 asyst i zebrał 7 piłek. W Suns najlepiej spisywał się Shannon Brown, zdobywając 21 punktów. Frye miał 12, Dudley 11, Morris 10. Marcin Gortat w ciągu 27 minut gry trafił tylko 3 z 10 rzutów, zdobywając 8 punktów i zbierając 6 piłek. Suns przegrywali już nawet 17 punktami, ale skutecznie gonili wynik, wychodząc po raz pierwszy na prowadzenie po trójce Browna na niecałe dwie i pół minuty do końca meczu. Clippers przegrywali 89-87, ale mieli szanse zagrać końcówke 2 do 1. Chris Paul chciał szybko oddać rzut, tak żeby jego drużyna mogła mieć ostatnią akcję meczu. Sebastian Telfair, który zastępując Nasha miał 7 punktów i 8 asyst, przechwycił piłkę, co okazało się akcją na wygranie meczu. Suns ostatecznie wygrali 91-87.