Wygrana Lakers w FedEx Forum

Dodano: 14 marca 2012 07:58
Wygrana Lakers w FedEx Forum
Mateusz Warzycha, Informacja własna
WikiMedia

Andrew Bynum i Kobe Bryant poprowadzili Los Angeles Lakers do wygranej 116:111 w hali Memphis Grizzlies. „Jeziorowcy” poprawili swój bilans na 26-16, pokonani mają teraz na koncie 24 wygrane i 17 porażek.

Gospodarze wystąpili bez kontuzjowanych Zacha Randolpha i Rudy'ego Gaya.

Być może była to jedna z ważniejszych przyczyn zatrważająco małej liczby wywalczonych rzutów wolnych. Grizzlies stawali na linii zaledwie 5 razy, natomiast gracze Lakers wykonywali aż 34 osobiste, z czego trafili 28. Pewną rekompensatą były rzuty z gry – aż 116 prób, jednak ich skuteczność okazała się niewystarczająca (52 celne, 44,8%; Lakers 41/83 – 49,4%). Ani wymuszanie strat (8-18) przez zespół z Memphis, ani ich wykorzystywanie (22-5 w punktach z kontry), ani zbiórki w ataku (14-6), ani 6 zawodników z dwucyfrową zdobyczą punktową, nie przyniosły „Niedźwiedziom” sukcesu.

Grizzlies weszli w mecz lepiej od rywali. Grali aktywnie w obronie, wymuszali straty, zaliczyli kilka przechwytów, nie dawali graczom Lakers okazji do ponowień – o defensywne zbiórki dbał zwłaszcza Marc Gasol. Z kolei w ataku błyszczał Tony Allen – w samej pierwszej kwarcie zdobył 11 punktów. Jego średnia to 10,5pkt. na mecz. Allen na początku meczu był wszechobecny, robił na parkiecie wszystko – rzucał, biegał, zbierał, bronił, kradł piłkę przeciwnikom. Po 12 minutach Grizzlies prowadzili 29:21, konto Lakers zasilali przede wszystkim Kobe Bryant i Derek Fisher.

Na początku drugiej kwarty goście szybciutko odrobili całą stratę. Grizzlies bez młodszego z braci Gasolów na parkiecie nie stanowili żadnego wyzwania dla Andrew Bynuma. Center Lakers świetnie radził sobie w ataku również z Hiszpanem na plecach, ale Marc nie pozostawał mu dłużny. Po pierwszej połowie środkowy Memphis miał 12 punktów i 7 zbiórek, Bynum odpowiednio 18 i 6. Fizycznej, iście playoffowej walki nie unikali również pozostali zawodnicy. Po 24 minutach gry na prowadzenie pozostali gospodarze, jednak ich przewaga była minimalna – 52:51. Tony Allen miał problemy z liczbą przewinień i dobił do 13 oczek, 8 dorzucił O.J. Mayo. Tyle samo zdobył Fisher, natomiast Bryant 12.

W trzeciej kwarcie pierwszą opcją w ataku Grizzlies stał się Marreese Speights. Zastępujący Zacha Randolpha 25-latek trafiał rzut za rzutem, w 6 minut otwierających II połowę zdobył aż 11 punktów (15 w całej III odsłonie meczu). „Niedźwiedzie” odskoczyły już na 17 punktów, w czym duży udział miał też ciężko pracujący po obu stronach parkietu Tony Allen. Lakers prowadzeni przez Kobe'go Bryanta zmniejszyli stratę, a „Czarna Mamba” otrzymał niespodziewaną pomoc. Goście w jednym posiadaniu zarobili 5 oczek – 3 za rzut z dystansu Steve'a Blake'a i 2 z rzutów wolnych Matta Barnesa. Wszystko przez błąd sędziów, którzy odgwizdali niesportowy faul Sama Younga na Barnesie, który... potknął się o własne nogi. „Jeziorowcy” przed czwartą kwartą przegrywali 9 punktami, 71:80.

Na początku czwartej odsłony Grizzlies udawało się utrzymywać przewagę oscylującą wokół 6-8 punktów. W połowie kwarty Lakers zbliżyli się już na 4 oczka. Trwała wymiana „kosz za kosz”, którą w końcu przełamali „Jeziorowcy”. Półtorej minuty przed ostatnią syreną Bryant trafił trójkę, która doprowadziła do remisu po 95, a po chwili zaliczył asystę do Pau Gasola. Potem spod kosza odpowiedział jego młodszy brat, a Kobe nie trafił rzutu z odchylenia. Grizzlies wzięli czas, na decydującą akcję mieli niecałe 13 sekund. Lakers mądrze wykorzystali swój faul do oddania, a Mike Conley nieskutecznie spróbował z dystansu.

W dogrywce pierwsze punkty zdobył Quincy Pondexter, dobijając rzut Marka Gasola. I znowu mieliśmy wymianę ciosów, Lakers mogli gorzko żałować spudłowanych wolnych Bryanta i Peace'a. Gdyby je trafili, mogliby przesądzić o zwycięstwie swojego zespołu. Tymczasem zacięta końcówka znowu przyniosła w efekcie remis – 103:103. „Czarna Mamba” miał szansę ukąsić w ostatnich sekundach I dogrywki, ale próba z wysokości linii rzutów wolnych okazała się za krótka.

Drugą dogrywkę otworzył skuteczny rzut z dystansu Blake'a. Gospodarzom nie udało się odpowiedzieć tym samym, jednak dobra obrona 1 na 1 i przechwyty pozwoliły im wyjść na 3-punktowe prowadzenie. Niestety dla fanów „Niedźwiedzi” - szybko roztrwonione, po kontrze Bryant dał Lakers minimalną przewagę, na zegarze pozostawało nieco ponad 1:30. Potem kosze zdobyli obaj podstawowi środkowi, a KB24 tym razem trafił 2 rzuty wolne. Conley i Mayo chcieli od razu wyrównać, jednak pudłowali z dystansu. Bynum pewnie wykorzystał oba osobiste. Następnie szczęścia spróbował Gasol, ale również nie trafił za trzy.

Wyróżniający się zawodnicy:

Los Angeles Lakers:- Andrew Bynum – 37pkt. (15/18 z gry, 7/8FT), 16zb.- Kobe Bryant – 34pkt. (11/25 FG), 9zb. 5as.- Pau Gasol – 14pkt. (6/14FG), 8as. 5zb. 2blk.- Steve Blake – 9pkt. (3/5 za 3), 5zb. 5as. 2blk.

Memphis Grizzlies:- Marreese Speights – 25pkt. (12/20FG), 7zb. 5as.- Marc Gasol – 20pkt. (10/25FG), 11zb. 2przech.- Mike Conley – 10pkt. (5/15FG), 11as. 3przech.- Tony Allen – 18pkt. (7/12FG w 20min.), 4zb. 4as. 3przech.- O.J. Mayo – 14pkt. (7/35FG), 6zb.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp