Piąta porażka z rzędu Knicks
Po chwilowej poprawie postawy podopiecznych Mike'a D-Antoniego, Knicks ponownie spadli w dołek formy i przegrywają kolejne spotkania jak przed odkryciem Jeremy'ego Lina.
Knicks aktualnie mają najdłuższą serię porażek w NBA - pięć, a dziś w nocy ulegli w meczu przeciwko Philadelphia 76ers 94:106
76ers nie przestraszyli się najsłynniejszej areny NBA jaką nieatpliwie jest MSG i pokazali, że chcą liczyć się w alce o playoff tak jak pokazywali to od początku sezonu. Dzisiejsza wygrana to ich trzecie zwycięstwo z rzędu dzięki czemu z bilansem 25-17 zajmują pierwsze miejsce w dywizji atlantyckiej i czwarte w konferencji wschodniej tylko za Bulls, Heat i Magic.
Do zwycięstwa Phile poprowadził Evan Turner, który rzucił 24 punkty i miał 15 zbiórek. Turner miał wsparcie w Ander Iguodali, który 19 punktów i dołożył do tego 7 zbiórek, 8 asyst i 4 przechwyty. Znakomite zawody rozegrał także rezerwowy 76ers Louis Williams, który zanotował rekordowa zdobycz punktową w swojej karierze rzucając 28 punktów.
Po stronie Knicks najlepiej zagrał Melo Anthony, który rzucił 22 punkty. Knicks kolejny mecz rozegrają z Chicago Bulls w United Center jest więc wielce prawdopodobne, że doznają szóstej porażki z rzędu, co będzie wyrównanien ich tegorocznej najdłuższej serii porażek.
O porażce Knicks zadecydowała trzecia kwarta, którą przegrali oni 24:38. D-Antoni tak komentował kolejną porażkę swojego zespołu. "Niewątpliwie trzecia kwarta dzisiejszego meczu była tą, która nas zniszczyła. Nie można pozwalać przeciwnikom na 38 punktów w 12 minut. Nie potrafię tego wytłumaczyć."