Co tam w Chinach?
Odkąd "wygnańcy" z NBA wyruszyli z powrotem do USA i już zaczęli grać w najlepszej lidze świata nie informowaliśmy o wydarzeniach z Kraju Środka.
Tymczasem rozgrywki w lidze tego kraju wkraczają w decydującą fazę. I nie brakuje w nich znanych nazwisk.
Pierwszym finalistą okazał się zespół Guandong z Aaronem Brooksem w składzie, który odprawił z kwitkiem (3:0) w playoffs zespół Xinjiang.
W ostatnim meczu tej serii zespół byłego kolego z Phoenix Marcina Gortata pokonał rywali 120:102.Brooks miał 16 punktów, 7 asyst i 5 przechwytów. Jeszcze lepiej zaprezentował się James Singleton (21pkt i 16zb). W ekipie przeciwników Ike Diogu zdobył 22pkt i 10zb.
Teraz czekają na drugiego finalistę, którym mogą być prowadzące2:1 w rywalizacji playoffs Bejing Ducks ze Stephonem Marbury w składzie. "Kaczuszki" pokonały Shanxi 128:115, a lider drużyny jak na niego przystało wzsniósł się na wyżyny swoich możliwości. Marbury zaprezentował nieprzeciętne umiejętności aplikując rywalom aż 53 punkty. I od razu należy zaznaczyć iż Steph nie rzucał wszystkiego co wpadło mu w ręce - trafił 16 z 25 oddanych rzutów, z czego 7 na 8 celnych trójek. Skuteczny był także na linii rzutów wolnych, skąd pomylił się tylko raz na 15 prób. Wspierał go Randolph Morris kończąc mecz z dorobkiem 31 punktów i 7 zbiórek.
W ekipie przyjezdnych prym wiedli także Amerykanie. Charles Gaines rozegrał mecz na poziomie Kevina Love'a - 34/23 a Marcus Williams miał 32 punkty i 9 zbiórek.