Sobota 'Na Surowo'

Dodano: 11 marca 2012 11:26
Sobota 'Na Surowo'
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
Obraz własny

W sobotnią noc mogliśmy oglądać 9 spotkań na parkietach NBA, z czego jedno bardzo zacięte i rozstrzygnięte dopiero po dogrywce.

Wizards podejmowali Trail Blazers, którzy ostatnio bardzo słabo radzili sobie na wyjeździe.

Tym razem radzili sobie bardzo dobrze, a w szczególności Aldridge z 30 punktami i 10 zbiórkami oraz dwójka rozgrywających, czyli Felton z 21 punktami oraz Crawford z 23, obaj mieli po 5 asyst. W ekipie Wizards solidnie spisał się Wall z 25 punktami i 8 asystami oraz McGee z 15 punktami, a jako drużyna w meczu prowadzili raz i to w dodatku 1 punktem. Ostatecznie wygrana Blazers 110-99.

Heat podejmowali Pacers, którzy po pierwszej kwarcie prowadzili już 9 punktami. Gospodarze w pierwszej połowie byli w grze dzięki Wade’owi, który schodząc do szatni miał 22 punkty. Druga połowa to jednak pogoń Heat, prowadzona przez Jamesa, który miał 27 punktów, 8 zbiórek, po 4 asysty i przechwyty. Przegrywali jednak 3 punktami, mając ostatnią akcje meczu. Wade, który miał w sumie 28 punktów wjechał pod kosz i oddał piłkę, który trójką z prawego narożnika doprowadził do dogrywki. W dodatkowej odsłonie meczu Pacers też stawiali twarde warunki głównie dzięki Grangerowi z 19 punktami oraz Westowi z double-double 15/10. Ponownie ostatnią akcję meczu mieli Heat, przy stanie 91-91. Tym razem Wade nie oddał piłki i trafił bardzo trudny rzut z dystansu na 0.1 sekundy przed końcem meczu, co dało Heat wygraną 93-91. Raptors grali z Pistons, mogąc już liczyć na Bargnaniego. Pod koniec drugiej kwarty stracili jednak Calderona z powodu skręcenia kostki. Najwięcej wśród gości z Toronto miał DeRozan, bo 15 punktów, a Bayless i Forbes mieli po 12. W tym meczu istnieli jednak tylko gospodarze. Stuckey miał 20 punktów i 8 asyst, Knight 19 oczke i asystował 7 razy. Maxiell dorzucił 12, Jerebko 13, Monroe 11, a Prince 10. Cała drużyna rzucała ze skutecznością blisko 53%, prowadzać w trakcie meczu nawet 31 punktami i ostatecznie wygrywając 105-86.Rockets grali z Nets, którzy nie mogli liczyć na swoją gwiazdę, Derona Williamsa, mającego kontuzjowaną kostkę. Zastępujący go Farmar rzucił 18 punktów, MarShon Brooks miał 23 punkty i 7 asyst. Najlepszym w składzie Nets był niespodziewanie MVP meczu All-Star D-League, który zdobył 26 punktów, a także zrobił najlepszy wsad w tym sezonie po alley-oop’ie. To wszystko zdało się na nic, bo Rockets grali na 56% z gry oraz rzucili 52 punkty z pomalowanego. Najwięcej miał Dragic, 23 punkty, następnie Budinger i Lee z 17, Parsons z 16, Dalambert z 15 i Scola z 12. Taka gra dała Rockets wygraną 112-106. Jazz grali w Chicago z Bulls, którzy znowu mieli bardzo przetrzebiony skład. Tym razem obok Hamiltona i Watson, nie mogli liczyć dodatkowo na Denga i Noaha. Jazz z kolei grali bez swoich obrońców, Harrisa i Bella. Mogli jednak liczyć jak zawsze na swoich podkoszowych. Millsap bowiem zdobył 26 punktów, a Jefferson 16. Swoich byłych kolegów karali Boozer i Korver. Ten pierwszy miał 27 punktów i 8 zbiórek, a ten drugi rzucił 26 punktów (6/11 za 3), zebrał 7 piłek i asystował 6 razy. Derrick Rose grał bardzo zespołowo i obok 24 punktów rozdał 13 asyst. Bulls oddali aż 62 punkty z pomalowanego, ale za to sami rzucali ze skutecznością blisko 56% i wygrali mecz 111-97. Thunder podejmowali najgorszą drużynę ligi, czyli Bobcats, więc mogli się odegrać przed swoją publicznością za ostatnią porażkę. Durant rzucił 26 punktów, a Westbrook 23. Z ławki eksplodował Harden, rzucając 33 punkty, a cała drużyna rzucała ze skutecznością 63%. Wśród gości solidnie wyglądali Augustin z 22 punktami oraz Maggette z 21, ale Bobcats i tak przegrali 122-95. Timberwolves podejmowali Hornets, ale w Minneapolis smutek z powodu straty Rubio na cały sezon, po zerwaniu więzadeł w kolanie. Do składu wrócił jednak Love, który pauzował przez bóle pleców. Zanotował double-double 31/16, a drugi podkoszowy, Pekovic, miał 21/11. Ridnour zastępujący Rubio miał 14 punktów i 10 asyst. W ekipie gości solidnie grał Kaman, zdobywając 20 punktów, a także Jack, który zanotował 17 punktów i 7 asyst. Do tego Vasquez rzucił 12, a Belinelli 11 i Hornets wygrali 95-89, dzięki dobrej obronie i pomimo tego że zerbrali o 11 piłek mniej. Spotkanie Grizzlies i Suns w Phoenix. Niedźwiadki grali jak zwykle bardzo wyrównanie, a 9 z 10 ich graczy zdobyło punkty w tym meczu. Najwięcej miał Gasol, 20 punktów, zaraz po nim Gay z 19, a następnie Speights z 10. Drużyna Słońc z kolei miała 6 zawodników z przynajmniej 10 punktami. Najlepszym strzelcem był Dudley, zdobywając 19 punktów. Marcin Gortat zanotował 15 punktów i 9 zbiórek, a Nash miał 15 asyst obok 11 punktów. Tyle samo rzucił Lopez, Hill miał 14, a Frye 10. Suns wygrali walkę na deskach 52-35, co pozwoliło im zniwelować 16 strat przy 8 Grizzlies i odnieść zwycięstwo 98-91.Mavericks, będący w trakcie serii wyjazdowej, grali z Warriors, po porażkach w Sacramento i Phoenix. Nie mogli liczyć także na Kidda, dla którego trzeci mecz w trzecim dniu pod rząd to za dużo. Nie służyło to całej drużynie, która rzucała ze skutecznością 37% z gry. Najlepiej spisał się Nowitzki, mając 22 punkty. W miarę dobrze wyglądał też wchodzący z ławki Beaubois, który miał 12 punktów i to było tyle jeżeli chodzi o dobrą grę Mavs. Wśród Warriors najwięcej zdobył Lee, 25 punktów i 9 zbiórek. Zaraz po nim był Ellis z 20 punktami i 8 asystami. Curry po raz kolejny kontuzjował kostkę po 16 minutach gry, w trakcie których zdobył 10 punktów. Dobre wsparcie zapewnił jednak Robinson, rzucają 21 punktów oraz Thompson z 13, co dało Warriors wygraną 111-87.  

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp