Clippers nareszcie wygrali w San Antonio
Wczorajszej nocy w San Antonio Ostrogi (26-13) podejmowały Los Angeles Clippers (23-15).
Gospodarze osłabieni brakiem Tony'ego Parkera nie zdołali powstrzymać rozgrywającego gości - Chrisa Paula (36 punktów, 4 zbiórki, 11 asyst), który zaliczył 3 double-double w ostatnich 4 meczach.
Paul do spółki z Mo Williamsem (33 punkty, 2 zbiórki, 2 asysty) rzucili podopiecznym Gregga Popovicha 69 punktów, co przełożyło się na ich 13 porażkę w sezonie...
Clippers mając cały czas w pamięci porażki w poprzednich starciach ze Spurs, wzięli się solidnie do pracy od początku zawodów, prowadząc przez większą część meczu. Zwłaszcza Paul i Williams, którzy fantastycznie rozrzucali obronę gospodarzy, co rusz trafiając łatwe lay-upy spod samego kosza, na zmianę z "trójkami".
Mo trafił aż 7 razy zza łuku (na 9 prób) i był to już 4 taki mecz w karierze zawodnika Clippers. Gra na obwodzie miała w tym meczu szczególne znaczenie, jeśli chodzi o atak, ale i o obronę też. Goście za sprawą równie świetnej defensywy daleko od kosza ograniczyli strzelców Spurs do bardzo niskiej skuteczności w rzutach za 3 punkty. Np.: Matt Bonner, który zazwyczaj wchodzi na boisko na parę minut właśnie po to by kilka razy poczęstować rywali "trójeczką", tym razem trafił zaledwie raz (na 6 prób) wszystkie swoje rzuty oddając tuż przed nadlatującą dłonią przeciwnika. Razem z Garym Neal'em spudłowali 9 razy w 11 próbach.
Blake Griffin był bliski double-double (15 punktów, 9 zbiórek), ale toczył ciężkie boje z Timem Duncanem (17 punktów, 4 zbiórki, 1 asysta) i wcale wszystkich nie wygrał. Zawodnik Spurs kilka razy popisał się swoim firmowym zagraniem, a Blake odprowadzał tylko wzrokiem piłkę wpadającą do kosza po odbiciu od tablicy.
Słabe zawody rozegrał DeAndre Jordan, który bardzo szybko wplątał się w problemy z faulami i większość meczu przesiedział na ławce. Pod tablicami dzielnie spisywał się jednak Reggie Evans zaliczjąc 13 zbiórek. Caron Butler (14 punktów, 3 asysty) i Randy Foye (15 punktów) dzielnie wspierali liderów swojego teamu, jednak to gra ich obwodowego duetu oraz przewaga w punktach z lini rzutów wolnych okazały się być decydujące w ostatecznym rozrachunku.
W czwartej kwarcie Manu Ginobili (22 punkty, 3 zbiórki, 6 asyst) dwoił się i troił doprowadzając nawet do remisu na 5 minut przed końcem meczu. Swoje robił też Gary Neal (18 punktów, 3 zbiórki, 5 asyst), ale to Clippers zaliczyli run 17:8 na koniec spotkania i gracze LA wywieźli z San Antonio wygraną pokonując Ostrogi 120:108.
Warto wiedzieć - Los Angeles Clippers wygrywając wczorajszy mecz przerwali serię 17 z rzędu porażek w San Antonio!