Wysoka forma Kevina Love
Skrzydłowy Timberwolves po tym jak wygrał konkurs „trójek” podczas Weekendu Gwiazd w Orlando, nie zwalnia tempa. Love w ostatnich dniach gra jak weteran.
Cięgnie swoją drużynę w górę tabeli, sam notując bardzo wysokie średnie. Dzięki jego postawie Minnesota mają dodatni bilans (21-19), a żaden kibic Leśnych Wilków nie pałał takim optymizmem od czasów, gdy w ekipie z krainy jezior grał Kevin Garnett.
Ostatniej nocy Timberwolves pokonali Portland TrailBlazers. Dokonali tego po raz drugi na przestrzeni 4 dni. Po raz drugi wygrali różnicą 12 punktów i po raz drugi dominacja Love’a była faktem decydującym o przewadze jego teamu. Skrzydłowy zdobył w tych dwóch spotkaniach aż 71 punktów (42 w Portland) i zebrał 26 piłek, trafiając ze skutecznością z gry na poziomie 54.5% (24/44). To właśnie były gracz jednej z oregońskich szkół średnich był tym graczem, który dominował, a jego przewaga nad przeciwnikami przełożyła się na łatwe zwycięstwa jego drużyny – 122:110 (3 marca) i 106:94 (7 marca).
Po Weekendzie Gwiazd lider Leśnych Wilków i jego koledzy również dwa razy pokonali wyżej notowanych Los Angeles Clippers. Z liderami Pacific Division ekipa prowadzona przez Ricka Adelmana wygrała wszystkie mecze w tym sezonie, w tym dwa różnicą tylko jednego punktu (w jednym z nich Love popisał się nawet zwycięskim rzutem w ostatniej sekundzie). W pierwszym meczu (wygrana 109:97) po przerwie na All Star Game właśnie przeciwko Clippers Kevin doznał drobnego urazu i nie w pełni sił przebywał na parkiecie niespełna 26 minut i w tym czasie zdobył zaledwie 10 punktów (7 zbiórek, 2 asysty), by w następnym meczu (przeciwko Lakers) nie zagrał w ogóle. Uraz był drobny i Love pojechał na kolejny mecz – przeciwko Suns w Phoenix. Jego drużyna przegrała (95:104), ale KL po meczu zapowiedział, że zamierza przejąć kontrolę nad występami teamu z Minnesoty. Tak się stało już w następnym meczu, gdy Kevin grając już w pełni sił stanął naprzeciw Blake’a Griffina. Urodzony w słonecznej Kalifornii gracz rzucił ekipie z Miasta Aniołów 39 punktów i zebrał 17 piłek (13/25 z gry, 5/10 za trzy), a Wolves wygrali 95:94.
Love potrafi rzucać. Potrafi zbierać. Love po prostu dominuje. Love jest jedynym zawodnikiem w całej lidze, który znajduje się w pierwszej piątce strzelców (nr 4 – 25.5 punktu na mecz) i najlepiej zbierających (nr 2 – 13.8 zbiórki na mecz). Jest prawdziwym liderem swojej drużyny, a ma przecież dopiero 23 lata.W ostatnich pięciu swoich meczach zdobywał średnio 28.6 punktu i zbierał 12 piłek przy 45.7% skuteczności z gry (49/107) i 46.6% skuteczności rzutów za trzy punkty (14/30), a Timberwolves wygrali 4 z nich.
Po wczorajszej wygranej nad TrailBlazers drużyna prowadzona przez młodego skrzydłowego awansowała na 8 miejsce w konferencji zachodniej i właśnie awans do play-offs jest chyba tym czego prawidłowy rozwój niesamowitej kariery Kevina Love potrzebuje najbardziej. Jego wyniki pokazują co daje połączenie ciężkiej pracy na treningach z miłością do gry i chęcią bycia najlepszym.
Do Kevina należy przyszłość, a na pewno przyszłość Minnesoty Timberwolves.