Wtorek 'Na Surowo'
Wtorkowej nocy w NBA rozgrywane było zaledwie 6 meczów, ale dwa zostały rozstrzygane dopiero po dogrywkach.
Nasjłabsza drużyna ligi, czyli Bobcats podejmowali Magic. Gospodarze przegrywali mecz jak to mają w tym sezonie w zwyczaju, kiedy to został wyrzucony z boiska ich trener, narzekający na nie odgwizdywanie fauli.
To był jednak zastrzyk energii dla jego drużyny. Prowadzeni przez Maggette z 29 punktami i Hendersona z 16 odrobili dwudziestopunktową stratę. Ryan Anderson zaliczył double-double 14/11, a Howard 15/17, ale ten nie miał łatwego dnia grając na Biyombo, który miał 10 punktów, 15 zbiórek i 7 bloków. Ostatecznie Bobcats odnieśli zaskakujące zwycięstwo 100-84.
Hawks podejmowali Pacers, których serię 6 zwycięstw powstrzymali dopiero Bulls. Goście z Atlany wcześnie wzięli się do roboty, budując dziesięciopunktowe prowdzenie, głównie za sprawą Smitha z 27 punktami oraz Williamsa i Pachulii, którzy mieli po 12. Pacers nie zamierzali jednak łatwo oddać tego meczu i wyrównali stan spotkania pod koniec 3 kwarty, dzięki 24 punktom Westa, 19 Grangera, 13 Hibberta i 15 Hilla. Dzięki akcji 2+1 Grangera, Pacers mieli szansę wyrównąć w ostatniej akcji meczu, ale wspomniany skrzydłowy nie trafił za 3 i Hakws wygrali 101-96.
Celtics podejmowali Rockets, którzy mieli w składzie jedynie 8 zdrowych zawodników. Jednak 6 z nich miało dwucyfrową zdobycz punktową. Scola zaliczył double-double 18/14, a Dalambert 11/17. Lowry rzucił 18 punktów, miał 7 asyst i 5 zbiórek, Parsons dodał 12 punktów, a Dragic 11. Tak grajacy Rockets zmusieli Celtics do grania kolejnej dogrywki w TD Garden. W dodatkowych 5 minutach nie do powstrzymania był Pierce, który miał łącznie 30 punktów w meczu. Ray Allen rzucił 21, a Garnett miał po 13 zbiórek i asyst. Rondo zaliczył 9 punktów i 12 asyst, ale nie trafił w ostatniej akcji Celtics w akcji sam na sam z koszem i to przez niego Rockets mieli szansę na wygraną w dogrywce. Celci jednak wygrali 97-92.
Heat podejmowali Nets, którzy znowu nie mogą liczyć na Lopeza, który ma problemy z kostką. Gospodarze przegrali 2 mecze z rzędu i z pewnością nie zamierzali oddać trzeciego, mając już Bosha w składzie. Już po pierwszej kwarcie prowadzili 30-17, ale w drugiej stracili Wade'a z powodu skręcenia kostki. Deron Williams po ostatnim meczu z 57 punktami, miał ich ledwie 16. James prowadził swój zespół zdobywając 21 punktów, zaliczając 9 zbiórek i 6 asyst. Powracający Boch dorzucił 20, a Wade w trakcie 15 minut bez kontuzji miał punktów 13, tyle co rezerwowy Cole. Nets zostali zgnieceni na deskach 43-29, przegrywając w meczu nawet 40 punktami, ale ostateczny wynik wynosił 108-78 dla Heat.
Knicks w końcu w Dallas z Mavericks, co oznaczało, że w końcu swój pierścień dostanie Chandler. Grał on jednak słabo, zdobywając 6 punktów i 8 zbiórek w trakce 26 minut gry. Tragicznie z kolei spisywał się Anthony, który miał 6 punktów, trafiając 2 z 12 rzutów z gry. Najlepiej spisywał się Stoudemire, który miał 26 punktów. Lin dołożył 14, a Novak 13, ale obaj grali na słabej skuteczności. W pierwszej piątce Mavs rządzili weterani. Nowitzki zdobył 28 punktów, a Kidd miał 15 punktów i 6 asyst. Z ławki pomagał Beaubois, zdobywając 18 punktów. Obie drużyny grały słabo, trafiając w granicach 38% swoich rzutów. Mavericks jednak trafili o 11 więcej wolnych, co dało im wygraną 95-85.