Logo wielkiej korporacji na piersi Króla?
Czysta fikcja? Albo wizja przyszłości. Według Sporting News na kwietniowym walnym zgromadzeniu udziałowców NBA ma być poddana pod głosowanie kwestia umożliwienia klubom umieszczania na strojach koszykarzy reklam.
Znaczki sponsorów są na ubiorze sportowców to codzienność, przynajmniej w Europie.
Nawet FC Barcelona, przez wiele lat znana z braku koszulkowego sponsora, w końcu zdecydowała się sięgnąć po taką formę zasilania budżetu. Formę całkiem wydajną. W USA to zjawisko znane właściwie wyłącznie w serii wyścigowej NASCAR. Teraz śladem kierowców mogą podążyć koszykarze.
Decyzja oczywiście należy do ligi - powiedział Brett Yormark, dyrektor generalny New Jersey Nets - Jednak jako osoba, która spędziła w NASCAR siedem lat, znam prawdziwą wartość wpuszczenia wielkich marek na sportowe areny i stroje zawodników. Jest to więc oczywiście coś, co będę popierał. Można na tym naprawdę zarabiać, i to w sposób nieosiągalny innymi sposobami marketingowymi. No i my jesteśmy obecni na największym rynku w kraju, więc...
Jak donosi SN, inni zarządzający klubami NBA przed podjęciem decyzji czekają na wyliczenia, ile mogą zyskać udostępniając koszulki koszykarzy sponsorom. Jeśli potencjalny dochód będzie odpowiednio wysoki, mogą zdecydować się na poświęcenie wizerunku ligi i zespołów (bo zapewne wielu kibicom nie spodobałaby się taka zmiana) w imię większych przychodów.