Jeziorowcy zgasili Żar i Błysk Miami
Los Angeles Lakers pokonali na własnym parkiecie Miami Heat 93:83. W pełni udał się rewanż Kobe'go Bryanta, który w trzecim meczu z rzędu z maską ochronną rzucił ponad 30 punktów, na "Flashu".
Dwyane Wade nie zaliczy tego meczu w Staples Center do udanych, a Heat wyraźnie brakowało Chrisa Bosha, który jako jedyny z podkoszowych Miami mógłby być poważnym zagrożeniem dla duetu Bynum-Gasol.
W pierwszej kwarcie Bryant wręcz znokautował Wade'a. „Czarna Mamba” uzbierała 18 punktów, trafiając 8 z 10 prób. „Flash” był ewidentnie przygaszony, zdobył tylko 2 oczka. Pierwsze 12 minut gospodarze wygrali 28:20, mając wyraźnie lepszą skuteczność (13/22 – 59,1% przy 9/23 – 39,1% Heat). Coach Miami Erik Spolestra powiedział, że różnicę zrobiły źle podejmowane decyzje rzutowe oraz straty jego podopiecznych, regularnie zamieniane przez Lakers na punkty z kontry.
Na przerwę w lepszych humorach schodzili Lakers, prowadząc 50 do 38. Andrew Bynum nie miał konkurencji pod koszami, zaliczył 8 punktów, 7 zbiórek i 3 bloki, a przy podwojeniach i potrojeniach podejmował z reguły dobre decyzje. Z jego podań chętnie korzystał Andrew Goudelock, który dwukrotnie trafił z dystansu. Metta World Peace (9pkt.) grał dobrze po obu stronach parkietu. Heat polegali przede wszystkim na Jamesie (12pkt. 5as.), trzy trójki dorzucił Mario Chalmers, a Wade uzbierał 8 oczek. Natomiast Kobe Bryant w drugiej kwarcie spuścił z tonu i dopisał sobie tylko 2 punkty.
W trzeciej odsłonie Heat powoli, ale konsekwentnie zmniejszali stratę. Prowadził ich oczywiście James, swój wkład miał również Shane Battier. Gospodarzom bezpieczne prowadzenie uciekało przez palce, w połowie kwarty strata zmalała do 4 punktów. Goście zaczęli wymuszać zdecydowanie więcej strat, sami lepiej pilnowali piłki. Bryantowi coraz bardziej we znaki dawała się defensywa Shane Battier, a Pau Gasolowi – LeBrona Jamesa. Kiedy mogło się wydawać, że Heat za chwilę przejmą prowadzenie, ważne rzuty i zagrania skutecznie wykonywali Steve Blake i zwłaszcza World Peace, bardzo aktywny i w obronie i w ataku. Kwarta zakończyła się prowadzeniem 71:62 gospodarzy i małym spięciem między koszykarzami, kiedy James odepchnął/wpadł na Troya Murphy'ego po spudłowaniu rzutu równo z syreną.
Czwartą kwartę obie drużyny zaczęły od twardej i szczelnej obrony. Punktowy impas przełamali Lakers – po przechwycie i uratowaniu piłki przed wyjściem na aut przez Peace'a, Blake rzucił alley-oopa do Bynuma. W odpowiedzi Norris Cole trafił za 3, a rzut wolny za faul „poza akcją” trafił Juwan Howard. Dzięki dobrej obronie i faulom ofensywnym Heat, Lakers wrócili do dwucyfrowego prowadzenia. Coraz bardziej sfrustrowany D-Wade popełniał coraz więcej fauli, aż w końcu wyrzucił się z meczu na 5 minut przed końcem. Po zejściu „Flasha” wyraźnie odżył Bryant, trafiając kilka rzutów z rzędu. Heat zdołali zmniejszyć straty do 6 oczek na nieco ponad minutę przed końcem. James mógł przechwycić podanie z boku po czasie Lakers, jednak Gasol przejął piłkę a Bryant trafił kolejny rzut. A LBJ doznał drobnego urazu kostki, po tym jak wylądował na stopie pewnej starszej pani. Nie wiadomo, czy fanka została kontuzjowana, ale „Król” wrócił do gry. Jednak nie był już w stanie wygrać tego meczu dla swojej drużyny. Kobe Bryant został nagrodzony przez swoją publiczność owacją „MVP!”.
Najlepsi zawodnicy meczu:Lakers:- Kobe Bryant (33pkt. 3zb. 3str.) - Metta World Peace (17pkt. 7zb. 3as. 4przech. 1blk.)- Andrew Bynum (16pkt. 13zb. 4blk.)
Heat:- LeBron James (25pkt. 13zb. 7as. 3przech. 3str. 2blk.)- Dwyane Wade (16pkt. 5as. 4zb. 2przech. 5str.) - Mario Chalmers (15pkt. 4zb. 3przech.)