Sobota 'Na Surowo'

Dodano: 4 marca 2012 11:12
Sobota 'Na Surowo'
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
Obraz własny

Po 11 meczach w piątek, sobotniej nocy było ich 7. Była to strzelecka noc, w trakcie której dwóch zawodników miało przynajmniej 40 punktów, a kilku po 30.

Wizards podejmowali Cavaliers, którzy mogli już liczyć na chorego ostatnio Irvinga. 

Nie było już po nim widać jakichkolwiek objawów choroby i zdobył 20 punktów oraz 6 asyst. Jamison z kolei miał 29 oczek, 9 zbiórek i 5 asyst przeciwko drużynie z której został wytransferowany rok temu. Wśród gospodarzy solidnie spisali się tylko Crawford, który miał 31 punktów i Wall z 24 punktami, 5 asystami i zbiórkami. To jednak wystarczyło żeby wygrać 101-98.

Thunder, będący w ciągu serii 7 zwycięstw z rzędu, grali z Hawks. Mogliśmy oglądać bardzo dobry pojedynek All-Stara i zawodnika, który z pewnością powinien nim być. Kevin Durant zdobył 35 punktów, trafiając zaledwie 9 z 23 oddanych rzutów, ale będąc 14 na 17 z rzutów wolnych. Josh Smith ukończył mecz z kolejnym, pokaźnym double-double 30/12. W ekipie Thunder obok Durant dobrze spisał się Westbrook z 25 punktami i Ibaka z Hardenem, którzy mieli po 10. Smitha z kolei wspierali Teague z 16 oraz Hinrich i Pachulia, obaj z 10 punktami. Thunder popełnili w tym meczu 21 strat przy ledwie 11 asystach, a także rzucili marne 26 punktów z pomalowanego. To nie jest sposób na wygranie meczu i przez to przegrali 97-90.Magic podejmowali Bucks z którymi wygrali do tej pory wszystkie 3 mecze w sezonie. Zaczęli ostro, wygrywając pierwszą kwartę 36-21, ale Bucks w drugiej kwarcie też się postarali i odrobili tę przewagę wygrywając te 12 minut 39-25 i dzięki temu druga połowa to był zacięty mecz. Kolejny bardzo dobry mecz, na dobrej skuteczności rozegrał Jennings, który trafiając 9 z 17 rzutów miał 27 punktów. Obok niego Ilyasova zdobył 18, a Delfino 10. Im dalej końca meczu, tym bardziej Magic zaczynali dążyć do wygranej poprzez świetną obronę oraz walkę na tablicach, którą wygrali 46 do 33. Bardzo dobry mecz zagrał Howard z double-double 28/14. Solidnie wspierali go też koledzy, wśród których Richardson rzucił 18 punktów, Turkoglu i Anderson po 16, Redick 14, a Duhon 12. Ostatecznie Magic wygrali 114-98 i odnieśli czwarte zwycięstwo nad Bucks w tym sezonie. Grizzlies grali z Pistons w Memphis w meczu, który był bardzo wyrównany do końca trzeciej kwarty. Cała pierwsza piątka Pistons zdobyła przynajmniej 10 punktów. Najwięcej miał Stuckey, który rzucił 20, później był Knight z 15, Monroe z 14, Prince z 13 i Maxiell z 10. Ławka nie spisywała się już tak dobrze, a rezerwowi w sumie uzbierali ledwie 11 punktów. O wiele bardziej wyrównanie punktowali Grizzlies, których 7 z 9 zawodników miało dwucyfrową zdobycz punktową. Wśród starterów Gasol miał 17, Speights 16, Gay 15, Allen 11, a Conley 10. Z rezerwowych najwięcej rzucił Mayo, który miał 17 punktów, a obok niego był Pondexter z 12. Gospodarze wygrali czwartą kwartę 31-13, dzięki czemu tryumfowali w całym meczu 100-83. Pacers grali z Hornets w Nowym Orleanie, gdzie wczoraj zostali pokonani mistrzowie NBA. Goście byli w serii 5 zwycięstw z rzędu i byli zmotywowani do przedłużenia tej serii. Gospodarze byli w stanie dorównać w tym meczu jedynie w pierwszej kwarcie głównie za sprawą Jacka z 18 punktami, Belinelliego z 15 oraz Kamana i Ayona, którzy mieli po 10. W drużynie Pacers najlepiej spisał się Granger, który rzucił 20 punktów. David West, wracający po raz pierwszy do swojego byłego miasta, gdzie grał miał double-double 14/13. Collison dorzucił 13, George i Amundson po 11, a Hill 10. W całym meczu goście prowadzili nawet 30 punktami i wygrali ostatecznie 102-84. Mavericks podejmowali Jazz i tym razem mogli już liczyć na Odoma. Nowitzki po bardzo słabym meczu z Hornets i problemami z plecami zagrał niecałe 29 minut. Nie przeszkodziło mu to jednak rzucić 40 punktów, trafiając 14 z 21 rzutów z gry i 9 z 10 wolnych. W drużynie Jazz najwięcej miał Millsap i było to 24 punkty. Favors i Miles wchodzący z ławki dodali odpowiednio 14 oraz 13 oczek. Jefferson zaliczył double-double 11/10 a Howard dorzucił 10 punktów. W drużynie Mavs, obok Nowitzkiego, tylko Terry przekroczył granicę 10 punktów, zdobywając 22. Mavericks wygrali mecz rzucając ledwie 24 punkty z pomalowanego przy 52 punktach przeciwnika, ale za to trafiając o 6 trójek więcej. To dało im wygraną 102-96. Timberwolves grali w Portland z Trail Blazers i zaczęli bardzo dobrze, wygrywając pierwszą kwartę 40-28, głównie dzięki Rubio, który rozdał w jej trakcie 10 asyst spośród 12, które zanotował w całym meczu. Gospodarze, grający jak zawsze bardzo dobrze u siebie, już w drugiej kwarcie wyrównali wynik spotkania. Najlepiej grał Batum, który zdobył 29, Crawford rzucił 23, a Wallace 25. To był jednak mecz Kevina Love’a, który trafiając 15 z 27 rzutów (5/8 za 3) i 7 z 8 wolnych miał 42 punkty i 10 zbiórek. Webster i Williams, wchodzący z ławki mieli odpowiednio 21 i 15 punktów. Timberwolves rzucali w całym meczu ze skutecznością blisko 54% z gry oraz 52% za 3, dzięki czemu wygrali spotkanie 122-110.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp