Kobe: Nie miałem poważnego rywala

Dodano: 3 marca 2012 22:06
Kobe: Nie miałem poważnego rywala
Mateusz Warzycha, espn.com
WikiMedia

Po wygranej Lakers nad Kings 115:107 zdobywca 38 punktów Kobe Bryant powiedział, że w swojej karierze nie spotkał nikogo, z kim mógłby konkurować o miano najlepszego zawodnika NBA.

Jednym ze znaków firmowych Kobe'go Bryanta jest wielka potrzeba rywalizacji i udowadniania, że to on rozdaje karty na parkietach NBA.

Najlepszy strzelec trwającego sezonu (28,8 ppg) uważa, że w swojej karierze nie zmierzył się z nikim, kto potrafiłby zmotywować go do wysiłku bardziej niż on sam.

Bryant uważa, że nie spotkał kogoś, z kim mógłby stworzyć wielką rywalizację znakomitych graczy, na miarę choćby Magica Johnsona i Larry'ego Birda. Dwyane Wade? - On jest za młody - ocenił pięciokrotny mistrz NBA - Kiedy ja przychodziłem do tej ligi, on chodził do podstawówki. LeBron James? - To nie jest rywalizacja. Nie dla mnie. Szczerze mówiąc, do każdego podchodzę tak samo. Trudno mi przykładać się do jakiś meczów bardziej niż do innych. To może najtrudniejszy przeciwnik z początków XXI wieku, Tim Duncan i jego San Antonio Spurs? - On nie gra na mojej pozycji. Tim był bardziej rywalem Shaqa niż moim. Jako drużyna, żeby osiągnąć sukces musieliśmy przejść Spurs, zgoda. Ale to nie była rywalizacja osobista.

Czy wobec tego Kobe był najlepszym (rzucającym obrońcą) swojej epoki? - Przebiłem ich wszystkich - powiedział Bryant - Od Allena Iversona zaczynając, przez T-Maca i Vince'a Cartera, i tak dalej, i tak dalej... - dodał lider Lakers. Bryant przyznał, że bardziej skupia się na gonieniu osiągnięć swoich poprzedników, takich jak Michael Jordan czy Magic Johnson niż na udowadnianiu swojej wyższości nad współczesnymi gwiazdami NBA.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp