Piątek 'Na Surowo'

Dodano: 3 marca 2012 12:28
Piątek 'Na Surowo'
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
WikiMedia

Po czterech spotkaniach w czwartek, byliśmy świadkami jedenastu meczów w piątkową noc. 

Grizzlies grali w Toronto z Raptors, z którymi wygrali pięć ostatnich spotkań. Drużyna z Kanady bardzo postarała się w drugiej kwarcie, żeby nie zaliczyć kolejnej porażki, ale w trzeciej ćwiartce Niedźwiadki zniwelowały tą przewagę głównie za sprawą Gay’a z 23 punktami oraz Conley’a z Gasolem, którzy rzucili po 21.

W przeciwnej drużynie najlepiej spisywali się rezerwowi. Bayless rzucił 18 punktów w ciągu 18 minut, Barbosa dołożył 13, a Kleiza 12. W pierwszej piątce James Johnson miał 14, a Amir Johnson i Calderon po 10. Grizzlies wygrywając 100-99 przechwycili piłkę w ostatniej akcji, a na kontrze Allen trafił z faulem, ale chybił rzut wolny. Raptors mogli jeszcze wyrównać, ale Calderon przestrzelił za 3 na wprost kosza z dobrej pozycji. Ostatecznie Grizzlies wygrali 103-99.

Celtics podejmowali Nets i musieli radzić sobie bez chorego Allena, a także O’Neala, którego czeka dłuższa przerwa w grze. Weterani z Bostonu grali jednak swoją, zespołową koszykówkę, asystując 35 razy przy 45 trafieniach z gry. Najlepiej w tym elemencie spisał się Rondo z 14 kończącymi podaniami i 13 punktami. Garnett zaliczył double-double 20/10, a Pierce rzucił 27 punktów, mając też 8 asyst. W Nets najlepszym strzelcem ponownie był Lopez, który skończył mecz z 28 punktami, Deron Williams miał tylko 12 obok 8 asyst. Brooks, Morrow i Green dodali po 11, ale to ostatecznie Celtics tryumfowali 107-94. Hawks grali z Bucks, a obie drużyny musiały radzić sobie bez swoich rzucających obrońców, czyli Stephena Jacksona i Joe Johnsona. Drużynę Kozłów bardzo dobrze prowadził Jennings z 34 punktami i 9 asystami oraz Gooden z double-double 26/10. Wynik spotkania wynosił 94-94 na 12 sekund przed końcem meczu, kiedy to Radmanovic trafił za 3. Z drugiej strony Gooden próbował rzucić za 2, ale rozgrywający świetny mecz Josh Smith zablokował jego rzut. Był to jego trzeci blok w tym meczu, obok 24 punktów, 19 zbiórek i 4 asyst. Dzięki niemu oraz w mniejszej części Teague i Pargo, którzy mieli po 11, Hawks wygrali ten mecz 99-94.Bulls w końcu mogli rozegrać mecz, mając cały skład zdrowy i gotowy do gry. Cavaliers z kolei nie mogli skorzystać z chorego Irvinga i kontuzjowanego Varejao. Trener Thibodeau mając taką głębie składu mógł grać równe minuty swoim wszystkimi zawodnikami. Najwięcej zagrał Deng, 33 minuty, który zdobył 24 punkty, 4 asysty i 6 zbiórek. Obok niego Rose rzucił 19 punktów i asystował 9 razy, a Boozer zaliczył double-double 13/11. W zespole Cavs jedynymi jasnymi punktami byli Jamison z 22 punktami oraz Sessions z 16. Bulls rzucali blisko 53% z gry (10/20 za trzy), a także wygrali zbiórki 41-33, a cały mecz 112-91. Warriors musieli radzić sobie z Sixers bez kontuzjowanego Curry’ego. Zastępował go McGuire, który w niecałe 29 minut gry nawet nie oddał rzutu. Najlepiej spisał się David Lee z 24 punktami oraz Ellis z 20. Wright dorzucił 10 i to było tyle jeżeli chodzi o Warriors w tym meczu. Sixers grając u siebie musieli uczcić 50. Rocznicę 100 punktów Chamberlaina. Andre Iguodala prowadził swoich kolegów z 12 punktami, 11 zbiórkami i 6 asystami, Brand dołożył po 14 punktów i zbiórek, a Holiday rzucił 13. Jak zwykle Williams dodał swoje z ławki i było to 25 punktów, a Young miał ich 16. W tą historyczną rocznicę Sixers rzucili 5 punktów więcej niż Chamberlain, wygrywając 105-83. Mavericks grali z Hornets, nie mogąc liczyć na Odoma, który po dziwnej absencji w ostatnich meczach, został wysłany do D-League. Wrócił na szczęście Nowitzki, mający ostatnio problemy z plecami i rzucił on 19 punktów. Najlepiej spisywał się Beaubois, który był najlepszym strzelcem z 25 punktami. Vince Carter, którego Francuz wygryzł z pierwszego składu, wchodząc z ławki miał 14 punktów. W drużynie Szerszeni double-double 20/13 zaliczył Kaman. Rekord kariery miał Henry, który trafił 8 z 12 rzutów i miał 19 punktów. 15 dorzucił Jack, 14 Belinelli, 11 Jones i 10 Ayon. Tak równo grający Hornets poradzili sobie z mistrzami NBA 97-92.Nuggets, którzy przegrali cztery ostatnie wyjazdowe mecze, mierzyli się z Rockets w Houston. Dalej nie mogli liczyć na Gallo i Nene, ale ich głębia składu potrafi tę luki załatać. Aż 7 graczy miało przynajmniej 10 punktów. Najlepiej spisał się Lawson z 22 punktami i 15 asystami oraz Faried z 16 punktami i 11 zbiórkami. 17 dodał Afflalo, 16 Miller, 15 Brewer, 13 Harrington, a 10 Koufos. Takie zestawienie okazało się lepsze od Martina z 35 punktami i Lowry’ego z 17. Ostatecznie Nuggets wygrali na wyjeździe 117-105. Spurs podejmowali Bobcats, którzy byli tylko treningiem dla gospodarzy z San Antonio. Trener Popovich dał pograć wszystkim swoim zawodnikom, a najwięcej eksploatowany był Parker, który grał 29 minut, zdobywając 15 punktów. Po 14 mieli Jefferson, Duncan i Bonner. Cała drużyna trafiała ze skutecznością blisko 48% z gry oraz 50% za 3, zbierając 18 piłek więcej od przeciwników, wśród których po 14 punktów mieli Maggette i Diaw. Spurs rozgromili 102-72. Mecz dwóch drużyn z Kalifornii, Kings i Lakers w Los Angeles. Bryant’owi widocznie bardzo dobrze sprzyja gra w masce, ponieważ po 31 punktach w ostatnim meczu tym razem miał 38. Bynum dodał do tego double-double 19/15, World Peace i Gasol po 15 punktów, a Barnes 10. Prowadzący przez większość spotkania Lakers rozluźnili się za bardzo w ostatniej kwarcie i pozwolili dojść na 5 punktów. Cousins zaliczył kolejne double-double 10/13, 18 z ławki dodał Garcia. Thorton rzucił 15, Thomas i Evans po 14, Fredette i Salmons po 12. Głównie dzięki ich postawie mogliśmy oglądać w miarę wyrównaną czwartą kwartę, ale mecz i tak wygrali Lakers 115-107.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp