Czwartek 'Na Surowo'

Dodano: 2 marca 2012 14:23
Czwartek 'Na Surowo'
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
Obraz własny

W czwartek tradycyjnie jakość przewyższyła ilość i dzięki temu mogliśmy obejrzeć cztery bardzo spotkania. W pierwszym z nich Thunder po raz pierwszy w swojej, krótkiej historii wygrali w Orlando.

Phoenix Suns podejmowali Timberwolves z wracającym po jednomeczowej absencji Love’m. Nie zmieniło to faktu, że do meczu było gotowych zaledwie 8 zawodników. 

Zespół Słońc grał swój pierwszy mecz po przerwie All-Star, więc czasu do przygotowania i regeneracji mieli aż za dużo. Młodzi T-Wolves radzili sobie jednak bardzo dobrze. Love zaliczył kolejne double-double 23/10, Ridnour miał 15 punktów i 8 asyst, Pekovic rzucił 14, Rubio 13, a Johnson 12. Brak wystarczającej siły z ławki i trzeci mecz grany w trzeci dzień z rzędu dały się we znaki w drugiej połowie, którą przejęli weterani Suns. Grant Hill zaliczył swój najlepszy występ w tym sezonie, mając 20 punktów. Nash przy 13 punktach miał 17 asyst. Tyle punktów miał Gortat, czyli 17, Frye dodał 14, Dudley i Brown po 12. Timbelwolves trafili tylko 1 z 13 rzutów za trzy i rzucali ze skutecznością blisko 40% z gry, przy 53% Suns, którzy wykorzystali to i wygrali 104-95.Kings grali kolejny mecz u siebie, świętując dobre wieści o przyszłości zespołu związanej z Sacramento. Tym razem podejmowali liderów swojej dywizji, Clippers, którzy przegrali ostatni mecz u siebie, a jako drużyna nie mają w zwyczaju przegrywać dwóch spotkań z rzędu. Kings zamierzali jednak wygrać ten mecz. Grali bardzo dobrze w pierwszej połowie i dostali duże wsparcie od Fredette’a, który w końcu wniósł coś do meczu z ławki, trafiając 3 z 4 trójek, zdobywając 11 punktów. Cousins zaliczył kolejny mecz z double-double na swoim koncie, 23/10. Thorton i Evans dołożyli po 18, a rookie Isaiah Thomas 10. Zespół przeciwników tradycyjnie prowadził Chris Pauls, który zdobył 22 punkty i asystował 9 razy kolegom. Williams z ławki rzucił 18 punktów, wliczając w to 4 trójki w ostatniej kwarcie. Randy Foye dołożył 16, Griffin 14, a Butler i Bobby Simmons po 13. Kluczowe w tym spotkaniu było 18 strat Kings, które bardzo dobrze wykorzystali Clippers, biegając kontry po tych wymuszeniach. Sami z kolei mieli o połowę mniej strat, przez co głównie wygrali ten mecz 108-100.Miami Heat to kolejna drużyna, która grała dopiero swój pierwszy mecz po przerwie All-Star. Jeden z All-Star Big 3 nie mógł grać z powodu śmierci w rodzinie, a był to Chris Bosh. Nie przeszkadzało to specjalnie w meczu z Blazers, którzy przegrywali po pierwszej połowie 60-42. Stało się tak głównie za sprawą świetnego meczu LeBrona Jamesa, którzy rzucił 38 punktów, miał 11 zbiórek, 6 asyst i 5 przechwytów, bez strat. Wspierał go Wade z 33 punktami i 10 asystami. Chalmers dorzucił do tego 12 punktów, a Haslem 11. Najlepiej w ekipie gospodarzy spisał się Aldridge, który zdobył 20 oczek, ale większość w pierwszej połowie. Crawford dodał 18, Batum 17, Matthews 15, a Wallace 12. Starali się oni jakoś nawiązać grę w drugiej połowie, ale różnica cały czas oscylowała w granicach 10 punktów i Blazers ostatecznie przegrali 107-93.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp