Kolejna porażka Dallas
Mistrzowie NBA tym razem przegrali dość wysoko, bo różnicą 11 punktów. W drugiej kwarcie meczu w Memphis kontuzji pleców nabawił się lider gości Dirk Nowitzki i oczywiście miało to spory wpływ na końcowy wynik.
Mavericks (21-15) tylko w jednej kwarcie rzucili więcej niż 18 punktów i była to kwarta nr 2, którą wygrali 32:22.
W trzech pozostałych dominowali już gracze Grizzlies (20-15), którzy wyszli niesamowicie skoncentrowani na ten mecz.
Na początku trzeciej kwarty to goście prowadzili 55:49, ale wtedy Memphis zaliczyli run 18:2 i nie oddali już prowadzenia, pokonując aktualnych mistrzów 96:85.
Świetny mecz zaliczył uczestnik ostatniego ASG - Marc Gasol, który do 22 punktów i 11 zbiórek dołożył 5 asyst i 4 bloki. Grę bardzo dobrze organizował Mike Conley rozdając 10 asyst (20 punktów, 3 zbiórki), a na swoim normalnym poziomie zagrał też Rudy Gay (18 punktów, 7 zbiórek). Trio liderów z Memphis zdobyło razem 60punktów na niezłej skuteczności - 23/45 z gry.
Wśród gości Jason Terry (18 punktów, 4 zbiórki, 5 asyst) i Rodrigue Beaubois (16 punktów, 2 zbiórki, 3 asysty) ciągnęli grę, ale nie mięli praktycznie wsparcie ze strony kolegów z drużyny.
Grizzlies, którzy po przerwie na Mecz Gwiazd wyglądają bardzo solidnie, wygrali 3 mecz z rzędu przeciwko Mavericks, a jest to tym bardziej ciekawe, ponieważ w całej historii pojedynków między tymi ekipami bilans dla Memphis jest bardzo niekorzystny - 7 zwycięstw przy 46 porażkach.
Warto wiedzieć - znowu nie zagrał Lamar Odom (powody osobiste).