Wtorek 'Na Surowo'

Dodano: 29 lutego 2012 15:38
Wtorek 'Na Surowo'
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
Obraz własny

Po przerwie na All-Star Weekend czekało na nas 9 spotkań.

Celtics, którzy przegrali przed tą przerwą pięć spotkań z rzędu mieli nadzieje na przerwanie tej serii, będąc wypoczętymi w meczu z Cavaliers. Poprzednie dwa mecze kończyły się różnicą kolejno jednego oraz trzech punktów.

Tym razem nie było inaczej. MVP Rising Stars Challange dalej w formie i pomimo kontuzji łokcia, której nabawił się w meczu, dzielnie prowadził Cavs rzucając 24 punkty. Solidne wsparcie dostał jedynie od Sessionsa i Thompsona, obaj mieli po 13 punktów. Wśród weteranów z Bostonu najlepiej pokazał się Allen, któremu bardzo przydała się ta przerwa, rzucił on 22 punkty, trafiając 8 z 13 z rzutów. Garnett dołożył 18, Pierce i Bass po 12, a Rondo miał 11 asyst, ale bez punktów. To wystarczyło na wygranie 86-83 po zaciętej końcówce.

Pacers podejmowali Warriors. Zaczęli ostro, 10-0, ale goście jakoś zbliżyli się na mniejszą różnicę punktową. Brak Curry’ego jednak bardzo dał się we znaki, bowiem w drugiej i trzeciej kwarcie jego zespół prawie nie istniał. Najwięcej rzucili Ellis i Rush po 14, a Lee miał 12 punktów. W Pacers 6 graczy miało przynajmniej 10 punktów. Granger był najlepszym strzelcem z 25 punktami, Hansbrough dodał 15, Hibbert 12, George i Collison po 11, a West 10. Łącznie mieli 50 punktów z pomalowanego, a także zatrzymali Warriors na 34% skuteczności z gry, prowadząc w pewnym momencie nawet 33 punktami. Ostateczny wynik wynosił 102-78. Sixers to kolejna drużyna, która bardzo słabo spisywała się w ostatnich tygodniach przez All-Star Weekend, przegrywając 5 meczów z rzędu. Po przerwie grali w Detroit i pokazali Pistons do czego są zdolni, nawet bez Hawesa. Gospodarze pograli tylko w pierwszej kwarcie, bowiem nie można grać wyrównanego meczu z Sixers, tracąc 22 razy piłkę, 30 punktów na kontrze oraz rzucając ze skutecznością niecałych 32%. Jedynymi pozytywnymi akcentami u gospodarzy byli Monroe z 20 punktami i Stuckey z 17. W ekipie gości po 12 mieli Meeks i Iguodala, a Brand z Holiday’em po 10. Ogromne wsparcie z ławki dał jednak Young z 20 oczkami oraz Williams z 13 i 7 asystami. Sixers przerwali serię porażek pokaźną wygraną 97-68. Bulls w końcu mogli zagrać swoją pierwszą piątką, która od dłuższego czasu była różnie kombinowana, głownie za sprawą kontuzji Rose’a i Hamiltona. Przeciwnikiem byli Hornets, którzy ani nie myśleli się przestraszyć Bykom. Prowadzeni byli przez Kamana, który zanotował double-double 17/11, oraz Arizę z 16 punktami. Walczyli jak mogli, mając nawet run 13-0 przed końcem meczu, ale to jednak gospodarze mają w składzie MVP. Głównie dzięki niemu, Bulls skończyli mecz runem 8-0, a Rose miał w całym meczu 32 punkty. Double-double 15/16 oraz 5 asyst zaliczył Noah, a Boozer i Deng dorzucili po 14. Ostatecznie Bulls wygrali ten ciężki mecz 99-95.Bucks podejmowali Wizards i w tym meczu mogliśmy obserwować pojedynek dwóch, młodych rozgrywających, Walla i Jenningsa. Z tej dwójki wyraźnie lepszy był ten pierwszy, który miał 19 punktów, 15 asyst i 5 zbiórek, ale i 7 strat. Obok niego Booker rzucił 20 punktów i zebrał 11 piłek, Crawford miał 19 oczek, a Singleton 16. Jennnings zdobył 14 punktów i zaliczył 10 asyst, ale dostał bardzo solidne wsparcie od kolegów. Dunleavy z ławki był najlepszym strzelcem Bucks z 28 punktami. 15/10 miał Gooden, 13/11 Ilyasova, a Delfino i Harris dodali po 11 punktów. Gospodarze prowadzili nawet 22 punktami, ale na parę sekund przed końcem meczu to Wizards prowadzili 118-117. Próbował trafić Jennings, ale jego niecelny rzut dobił Ilyasova na 2,2 sekundy przed końcem. Goście zdołali w pozostałym czasie wypracować bardzo dobrą pozycję dla Masona, ale ten nie trafił i Bucks wygrali 119-118.Raptors grali z Rockets w Houston. Goście z Toronto nadal nie mogli liczyć na swojego centra, Bargnaniego. DeRozan stara się jednak jak może pod jego nieobecność. Tym razem rzucił 17 punktów. James Johnson dodał 16, Barbosa 11, a Amir Johnson 10. Rzucali oni ze skutecznością 46% przy niecałych 39% Rockets, a także wygrali zbiórki 47-37. Wydawało by się, że najważniejsze pozycje w meczu były wygrane i zwycięstwo było ich. Gospodarzy trzymał w grze Lowry z 26 punktami, Scola z 15 i Martin z 14. Rzucili oni 7 trójek przy 2 rywala oraz 23 wolne przy 13 przeciwnika. To były klucze Rockets do tego ciężkiego zwycięstwa wynikiem 88-85.Jazz grali w Sacramento. Dla King to kolejny mecz u siebie, ale ten jeden był specjalny, bowiem tym razem wiadome już było, że najprawdopodobniej nadal będą grali w Sacramento, a przecież tyle było spekulacji o przenosinach. Jazz rozgrywali bardzo solidny mecz, a najlepszym strzelcem był Harris z 18, po nim Howard z 15, Miles z 13, Jefferson z 12 oraz Hayward i Burks z 11. Gospodarze z kolei grali bardzo dobrze pierwszą piątką z której najlepiej wyglądał Cousins z 22 punktami i 18 zbiórkami. Thorton dorzucił 21, Thomas 18, Evans 13 i Thompson 10. Jazz jednak cały czas byli zaraz za nimi i mogli nawet prowadzić na koniec meczu, gdyby trafiali z dobrych, wcześniej wypracowanych pozycji. Tak się nie działo i Kings wygrali to spotkanie 103-96.Timberwolves grali w Los Angeles z Clippers i ich duetem All-Star, który spisywał się bardzo dobrze. Chris Paul miał 27 punktów i 6 asyst, a Griffin 30 oczek i 7 zbiórek. DeAndre Jordan dodał do tego double-double 14/14, a Foye dorzucił 13. Kolejny All-Star, Kevin Love, nie zaprezentował się dobrze ze względu na problem z faulami z początku meczu, a także z powodu kontuzji pleców. Williams i Beasley, którzy grali przez większość czasu jako jego zmiennicy mieli w sumie 54 punkty, po 27 każdy i to dzięki ich grze w drugiej połowie meczu Clippers nie mogli liczyć na wygraną. Timberwolves odnieśli drugie już zwycięstwo z Clippers, tym razem 109-97.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp