Noc rekordów na korzyść Zachodu i Durantuli

Dodano: 28 lutego 2012 08:42
Noc rekordów na korzyść Zachodu i Durantuli
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

W All-Star Game 2012 152 do 149 po emocjonującej końcówce zwyciężyły gwiazdy Zachodu. 301 punktów zdobyte przez dwie drużyny to najwyższy wynik w historii ASG. Statuetka MVP spotkania trafiła w ręce Kevina Duranta. Lider Oklahomy City Thunder zdobył 36 punktów, 7 zbiórek, 3 asysty i 3 przechwyty.

Podobnie jak rok temu, Wschód odrobił pokaźną stratę w ostatnich minutach, ale nie był w stanie zadać decydującego ciosu. Niesamowite występy duetu Heat LeBrona Jamesa (36pkt. 7as. 6zb.) i Dwyane'a Wade'a (24pkt. 10zb. 10as. - III triple-double w historii ASG) nie przyniosły wygranej ich drużynie.

62. Mecz Gwiazd odbył się w Amway Center w Orlando. 20 lat temu w tym mieście Magic Johnson, u którego już wówczas zdiagnozowano wirusa HIV, po raz ostatni pojawił się w All-Star Game, prowadząc Zachód do wygranej i zgarniając nagrodę MVP. Organizatorzy uczcili tę rocznicę, zapraszając Magica na parkiet między I i II kwartą. Publiczność w Orlando z głośnym aplauzem przyjęła legendę Lakers.

Prezentacja zawodników była ciut mniej efektowna niż rok temu w Los Angeles. Koszykarze pierwszych piątek nie wychodzili z wnętrza wielkiego ekranu, tylko pojawiali się u dołu sceny. Jeśli gwiazdy miały wyłaniać się jak spod ziemi, to raczej... nie wyszło.

Dla wszystkich sędziów – Leroya Richardsona, Scotta Walla i Billa Kennedy'ego - był to debiut w All-Star Game. Gdyby nie odnotowali tego komentatorzy TNT, pewnie nikt by tego nie zauważył. W Meczu Gwiazd rzadko używa się gwizdka.

Równie wyluzowani jak arbitrzy byli sami koszykarze. W pierwszej połowie jedynymi oznakami istnienia obrony w koszykówce było kilka pojedynczych bloków. Andrew Bynum (który został zmieniony po niecałych 6 minutach i już nie wrócił do gry) zatrzymał pierwszą próbę Dwighta Howarda w pojedynku 1 na 1, a kilka akcji później gwiazdor Orlando Magic zrewanżował się tym samym. Na parkiecie królowały ofensywne popisy. LeBron James (11pkt. w I odsłonie) nadawał ton w pierwszych minutach meczu, rozdając asysty i efektownie kończąc akcje.

Zachód rozpoczął od szybkiego 7-0, a gwiazdy Wschodu to zmniejszały stratę, to znowu pozwalały odjechać rywalom. W pierwszej połowie „gospodarze” ani razu nie wyszli na prowadzenie. Kobe Bryant miał 11 punktów po pierwszej kwarcie. Durant w 12 minut przebywania na parkiecie miał 13 oczek. Blake Griffin popisał się pięcioma wsadami. Razem z Chrisem Paulem pokazał kilka firmowych akcji „Lob City”.

Choć najlepszy dunk „Earthquake'a” nie był alley-oopem. W kontrze 3 na 1 CP3 podał pod nogami za siebie do Griffina, a ten z wielką siłą zapakował do kosza. Luol Deng (lekko potrącony przez Paula) szybko się wycofał, byle tylko nie znaleźć się na plakacie. Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Zachodu 39:28.

W drugiej odsłonie „goście” odjechali rywalom. Próg 50 punktów przekroczyli po niecałych 3 minutach, a po pierwszej połowie mieli na koncie już 88. Wschód zdobył w tym czasie „tylko” 69. Łącznie 157 punktów w jednej połowie było wyrównaniem historycznego rekordu Meczów Gwiazd w tej statystyce. Największy wpływ na tak wysoki wynik miał duet z Oklahomy. Ku radości Scotta Brooksa Kevin Durant (21) i Russel Westbrook (17) byli najlepszymi strzelcami Zachodu po pierwszej połowie. Rozgrywający Thunder był szczególnie pozytywnie nakręcony, dynamiczne akcje kończył mocnym akcentem. Blake Griffin dla odmiany skończył I połowę celną trójką z lewego rogu.

Wśród „gospodarzy” w pierwszych dwóch kwartach nie było tylu wyróżniających się na plus zawodników. Właściwie tylko Dwyane Wade (14pkt.) i LeBron James (13) regularnie dostarczali punkty, z ławki dobre wejście dał Deron Williams (12). Andre Iguodala Gwiazdy Wschodu, mimo że przeprowadzały więcej kontrataków, nie popisywały się skutecznością. Po spudłowanym rzucie Jamesa na czysty kosz, Chris Paul pozwolił sobie na... podanie do siebie od pleców „Króla”. Pełna kontrola Zachodu.

W przerwie krótki show dał raper Pitbull. Groźny jak wściekły pitbull musiał być Tom Thibodeau, ponieważ po zmianie stron Wschód zaczął grać z większą koncentracją i intensywnością. LeBron James zdobył w trzeciej kwarcie 15 punktów, 12 dołożył Derrick Rose. Sygnał do ataku dał Dwyane Wade, który tak sfaulował Bryanta, że z nosa Kobe'go popłynęła krew. Gra stała się wyraźnie ostrzejsza i poważniejsza. Zachód stracił ponad połowę z 21 punktów przewagi. Zarysowywał się również pojedynek Jamesa (28) i Duranta (34) o miano najlepszego gracza meczu.

Kobe Bryant (24) w połowie kwarty zdobył łatwym wsadem swój 20. punkt meczu. Tym samym został najlepszym strzelcem w historii All-Star Game, wyprzedzając Michaela Jordana w ilości punktów zdobytych w Meczach Gwiazd. Zachód odnalazł swój dobry rytm w ataku i w ostatnie 12 minut meczu wchodził prowadząc 124:112.

Dobrą passę goście kontynuowali na starcie IV kwarty, wracając do 20-punktowej przewagi. Kilka razy trafili silni skrzydłowi - Kevin Love, LaMarcus Aldridge i Dirk Nowitzki. Jednak Wschód nie składał broni. LeBron James trafiał niesamowite rzuty, w tym dwie ważne trójki (łącznie miał ich 6 w całym meczu, wyrównał rekord). „Króla” skutecznie wspomagali w decydującej odsłonie Williams (20 punktów w spotkaniu) i Carmelo Anthony (19pkt. 9as. 5zb.). Przechwyt gracza Nets pozwolił gwiazdom Wschodu zbliżyć się na punkt, kiedy na zegarze pozostawało 1:41 do końca. Po chwili Wade mógł dać swojemu zespołowi pierwsze prowadzenie w meczu, jednak nie chwycił dobrze piłki w kontrze po podaniu Jamesa. W odpowiedzi punkty zdobył Blake Griffin (22pkt. 8zb.) wsadzając piłkę do kosza po spudłowanym layupie Westbrooka (21pkt. 5zb.). Następnie D-Wade trafił dwa rzuty wolne, a Kobe Bryant spudłował drugi osobisty i Tom Thibodeau wziął czas. 2 oczka straty, 16,3sek. do końca. Deron Williams niestety spudłował trójkę, a piłka wylądowała w rękach Griffina. Gwiazdor Clippers spudłował pierwszy z dwóch wolnych, więc na niewiele ponad sekundę przed końcem Wschód miał jeszcze szansę na wyrównanie. Rzut Wade'a z lewego rogu okazał się niecelny.

Obie drużyny, oprócz rekordowych wyników w łącznej liczbie punktów po I połowie i w całym meczu, trafiły razem najwięcej prób z dystansu w historii ASG – 26 trójek.

Najlepszym zawodnikiem spotkania całkiem słusznie wybrano Kevina Duranta. Tylko Tom Thibodeau wie, dlaczego swojego podopiecznego z Chicago Bulls Luola Denga wpuścił tylko na niecałe 6 minut. Reprezentant Wielkiej Brytanii (urodzony w Sudanie, co podkreślił zakładając koszulkę z Afryką na prezentację) jest jednym z najlepszych obrońców na pozycji numer 3 i być może ograniczyłby trochę poczynania „Durantuli”.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp