Kevin Love - silny i rzucający
Kevin Wesley Love urodził się 7 września 1988 roku w Santa Monica (California). Uczęszczał do szkoły średniej Lake Oswego (Lakers) High School w stanie Oregon.
Już jako młody chłopak przejawiał niesamowity talent do ustawiania się pod tablicami żeby złapać odbitą od obręczy niczyją piłkę.
W drugim roku szkoły średniej wywindował swoje osiągi na poziom 25.3 punktu, 15.4 zbiórki i 3.7 asysty. Poprowadził swoją drużynę do finału stanowego, w którym ostatecznie jego team przegrał. W życiu Kevina zmieniło to tyle, że postanowił być jeszcze lepszy. Jak postanowił tak zrobił. W następnym roku poprowadził Lakers do mistrzostwa stanu, a jego średnie były jeszcze wyższe, by w ostatnim roku osiągnąć 33.9 punktu, 17 zbiórek i 4 asysty na mecz.
Po szkole średniej Love postanowił studiować na kalifornijskiej uczelni UCLA, czym złamał serca kibiców w stanie Oregon. Wszyscy tam myśleli, że podejmie naukę na University of Oregon, tymczasem Love wybrał inaczej. Zrozpaczeni tym faktem fani wysyłali mu nawet smsy z pogróżkami, a podczas meczu z Ducks doszło do wielu przykrych incydentów (m. in. rodzina Kevina została obrzucona popcornem i śmieciami). Bruins ten mecz wygrali, a Love zaliczył świetny pierwszy rok na uczelni. Grając razem z Russellem Westbrookiem UCLA weszli do Final Four. Kevin zakończył rok z 17.5 punktu i 10.6 zbiórki na mecz (23 double-doubles). Po pierwszym roku gry, w którym zebrał wiele indywidualnych nagród i wyróżnień (Pac-10 Conference Player of the Year, NCAA All-American First Team, Naismith Prep Player of the Year), postanowił zrezygnować z dalszej nauki i zgłosił się do draftu.
W drafcie 2008 roku wybrany został z nr 5 przez Memphis Grizzlies, ale jeszcze tego samego dnia oddano go do Minnesoty Timberwolves w wymianie obejmującej 8 graczy (m. in. O.J.Mayo - rywal z NCAA). Jako rookie był zmiennikiem Alla Jeffersona, co oczywiście wiązało się z niewielką ilością minut, ale to wkrótce miało się zmienić. Mimo świetnej gry z ławki, w swoim rookie season nie został nawet wybrany do składu nowicjuszy na mecz w ramach Weekendu Gwiazd. Love wziął to sobie do serca i już w następnym miesiącu pokazał, że błędem było nie wybranie go. Grał świetnie i został wyróżniony tytułem Rookie of the Month za miesiąc marzec. Kontuzji nabawił się Jefferson, a Love doskonale wykorzystał daną mu szansę i miał rewelacyjną końcówkę debiutanckiego sezonu. Zakończył go na 9 miejscu w lidze jeśli chodzi o zbierających (nr 1 wśród pierwszoroczniaków) i wtedy już wszyscy wiedzieli... W tym chłopaku jest drzemie nie tylko niesamowity potencjał, ale przejawia on ogromną wolę walki. Walki o to by stawać się coraz lepszym. Zaskakujące było to, że ten mierzący 208 cm i ważący 118 kg kolos potrafi również nieźle podawać, przez co niejednokrotnie porównywano go do legendy Wesa Unselda.
Swój drugi sezon na parkietach NBA Love zaczął pechowo, bo z powodu kontuzji musiał opuścić pierwsze 18 spotkań sezonu. Później nadal będąc zmiennikiem kontuzjogennego Alla starał się jak mógł. Na koniec sezonu wygrał klasyfikację zbiórek (w przeliczeniu na 48 minut gry) z samym Dwightem Howardem, jednak najlepsze miało nadejść.
Wolves sprzedali Jeffersona, a Kevin zmienił oblicze drużyny z Minnesoty. Oprócz najdłuższej w historii ligi (od połączenia z ABA) serii double-doubles z rzędu, która trwała aż 53 mecze, wyrównał on lub pobił wiele rekordów klubu i nie tylko. Wygrał klasyfikację zbiórek. Zagrał w All-Star Game. Zaliczył pierwszy od sezonu 1982-83 mecz ze zdobyczą conajmniej 30 punktów i 30 zbiórek (miał ich po 31 - 12 lostopada 2010). 18 grudnia 2010 ustanowił swój rekord kariery zdobywając 43 punkty przeciwko Denver Nuggets. Sezon zakończył z rewelacyjnymi wynikami - 20.2 punktu, 15.2 zbiórki, 2.5 asysty. W całym sezonie zaliczył 64 mecze z podwójnym wynikiem w punktach i zbiórkach. Jego skuteczność też nie pozostawiała wiele do życzenia. Z gry średnio trafiał 47% rzutów. Za 3 punkty miał również ponad 40% skuteczność (41.7%), a do tego był świetny na lini rzutów wolnych - 85%. Był to wspaniały rok dla zawodnika Wilków, a uwieńczeniem trzeciego roku na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi świata była nagroda dla zawodnika, który poczynił największe postępy (Most Improved Player).
Sezon 2011-12 Love zaczął od 15 double-doubles z rzędu, czego wcześniej dokonał Hakeem Olajuwon - sezon 1992-93. W styczniu tego roku KL wygrał mecz z Clippers. Wygrał go równo z końcową syreną rzutem za 3 punkty. ...i to wtedy prawdopodobnie pojawił się pomysł wprowadzenia go do konkursu trójek.
Czy to był dobry pomysł? Dla niego tak, ale dla innych to już raczej nie. Mistrz świata z teamem USA z 2010 roku zasłynął z tego, że wykorzysta każdą daną mu szansę, jeśli tylko ją dostanie. Udowodnił to po razz kolejny wczoraj, gdy skazywany przez wielu na porażkę i odpadnięcie w pierszej rundzie konkursu, stanął przed wszystkimi i z uśmiechem na twarzy wykorzystał swoją szansę. Wygrał! Pokonał nie byle kogo. Nie wybrali go interaktywni sędziowie. Wszyscy mogli zobaczyć dlaczego i jak to zrobił. Zrobił to ponieważ grę pod koszem opanował już doskonale, więc chciał poszerzyć zakres swoich umiejętności, a ktoś dał mu szansę. Najpierw w meczu z Clippers, później w konkursie trójek...
Po sobotnim show zwycięzca powiedział, że świetnie czuje się z wygraną, ale wolałby być zapamiętanym jako ten silny, a nie jako ten rzucający.
Jedno jest pewne Kevin Love wygrał ten konkurs i jeśli nadal będzie się tak rozwijał to zapamiętany zostanie jako ten...który potrafi WSZYSTKO!