Puchar PZKosz: Śląsk i Stal w Finale
Przez ponad trzy kwarty sobotniego półfinału wrocławski II-ligowiec dotrzymywał kroku faworytowi z Gdyni ani przez moment nie potrafiąc jednak wyjść na prowadzenie.
Wszystko zmieniło się w czwartej ćwiartce, w której o wygranej Śląska zadecydowały rzuty trzypunktowe. W wielkim finale Śląsk zmierzy się ze Stalą Ostrów.
Gdy na ponad 5 minut do zakończenia spotkania Start po kolejnym trafieniu szybkiego i dynamicznego Piotra Śmigielskiego (21 punktów) wyszedł na prowadzenie 83:79 wydawało się, że będącym przez cały mecz o pół kroku za I-ligowcem wrocławianom nie uda się wyrwać zwycięstwa. Wtedy jednak zaczęła się genialna końcówka koszykarzy z Wrocławia.
Najpierw, na niespełna 4 minuty przed końcową syreną, „trójkę” z ósmego metra trafił Rafał Glapiński zmniejszając straty zespołu do jednego oczka. Start odpowiedział trafieniem o tablicę Mateusza Kostrzewskiego, lecz z prowadzenia nie cieszył się długo. Kolejny rzut trzypunktowy „Trójkolorowych” tym razem trafił Adrian Mroczek-Truskowski – 85:85.
Akcje na wagę zwycięstwa i awansu do wielkiego finału wykonał wychowanek Wojskowych Norbert Kulon. Rozgrywający Śląska najpierw (na 120 sekund przed końcem meczu) wyrwał piłkę Piotrowi Śmigielskiemu, który próbując zatrzymać „Norbiego” otrzymał przewinienie niesportowe. Starszy z braci Kulonów trafiając pierwszy rzut wolny wyprowadził Śląsk na pierwsze od trzeciej minuty prowadzenie w tych zawodach.
Nie minęła minuta, a kluczowy rezerwowy Rafała Kalwasińskiego trafił „trójkę” z rogu boiska wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 91:86, którego ekipa z Dolnego Śląska nie oddała do samego końca. Gdy trener Paweł Turkiewicz wziął czas Śląsk skakał z radości, Start schodził z parkietu ze spuszczonymi głowami…
Śląsk rozstrzygnął to starcie na swoją korzyść przede wszystkim dzięki obronie. O ile w pierwszych dwudziestu minutach nasza drużyna straciła aż 50 oczek (33 w pierwszej kwarcie) niepotrzebnie wdając się ze Startem w wymianę ciosów, o tyle w drugich dwudziestu minutach zagrała już zdecydowanie agresywniej i mądrzej.
- To było do przewidzenia, że Start nie utrzyma takiej intensywności gry i skuteczności rzutowej przez cztery kwarty. Z biegiem czasu w końcu się rozgrzaliśmy i wiedziałem, że znajdziemy na nich sposób – komentował po spotkaniu pewny siebie kapitan Śląska Mroczek-Truskowski.
Wojskowi trafiali też rzuty zza linii 6,75m – aż 9 z 12 celnych prób miało miejsce w drugiej części spotkania. Świetne fragmenty w ataku mieli Artur Grygiel (4/9 za 3), Mirosław Łopatka (8 punktów w 9 minut), no i przede wszystkim niezawodni Mroczek-Truskowski i Radosław Hyży.
Na tego ostatniego atletyczni i umięśnieni wysocy Startu kompletnie nie mieli odpowiedzi. 35-letni skrzydłowy Śląska robił w ataku co chciał. Mijał rywali z szóstego metra, „wkręcał” się z lewej bądź też prawej strony, podawał, zbierał, rzucał z półdystansu. No i przede wszystkim wymuszał przewinienia. To dzięki jego aktywności na ławkę rezerwowych za 5 przewinień musieli zejść Adam Lisewski oraz Tomasz Andrzejewski.
Po spotkaniu Radosław Hyży zasłużenie otrzymał od organizatorów statuetkę MVP wręczaną najbardziej wartościowemu zawodnikowi meczu.
W drugim półfinale Stal Ostrów Wielkopolski okazała się lepsza od lokalnego rywala Open Florentyna Pleszew i to ona zagra ze Śląskiem w niedzielnym finale. Ten rozpocznie się o godzinie 16:00.
WKS Śląsk Wrocław – Start Gdynia 93:89 [22:33, 24:17, 27:24, 20:15]
Punkty dla Śląska: Hyży 27, Mroczek-Truskowski 21, Grygiel 14, N. Kulon 10, Łopatka 8, Glapiński 8, M. Kowalski 3, Bochenkiewicz 2, Płatek
Punkty dla Startu: Śmigielski 21, Wojdyła 14, Kostrzewski 13, Szpyrka 10, Andrzejewski 9, Malczyk 7, Młynarski 5, Nowakowski 4, Bach 3, Lisewski 3