Sobotnia noc All-Star Weekend
W sobotnią noc czekały na nas cztery konkursy, który mogliśmy oglądać jeden po drugim. Były to: Shooting Stars, Skills Challenge, Three-Point Contest i Slam Dunk Contest.
Pierwszą konkurencją było Shooting Stars, a polega ona na tym, że drużyna złożona z trzech zawodników, rzuca z sześciu stacji rozmieszczonych po boisku, ostatnia to rzut z połowy.
Wygrywa drużyna, która trafi sześć razy jak najszybciej. Zaczęła drużyna z Houston, w której Kenny Smith rzutem z połowy ustanowił czas dla swojej drużyny na 42,7 sekundy. Następna była ekipa z Nowego Jorku, która zaskakująco szybko poradziła sobie i po trafieniu Allana Houstona, ukończyli w 38.7 sekund. Kolejna była drużyna gospodarzy. Im zeszło jednak 64 sekundy dopóki trafiła Marie Ferdinand-Harris, trzykrotna All-Star WNBA. Ostatnia była Atlanta, która ukończyła konkurencję w 55.3 sekundy po kolejnym trafieniu kobiety, tym razem Lindsey Harding, mistrzyni wschodniej konferencji WNBA. Tym sposobem w finale mierzyły się dwie pierwsze drużyny, Nowego Jorku i Houston. Zaczęła drużyna z Texasu, która zakończyła w 47.6 sekund, znowu po trafieniu Smitha. Ekipa Nowego Jorku, bardzo szybko trafiła pierwsze pięć rzutów i na ostatni mieli dość dużo czasu. Wykorzystał to Allan Houston, który trafienie po 37.3 sekundach zapewnił wygraną swojej drużynie. Obok niego w mistrzowskim składzie Nowego Jorku rzucali Landry Fields i Cappie Pondexter.Kolejną konkurencją było Skills Challange, polegające na jak najszybszym pokonaniu toru sprawdzającego umiejętność rzucania, podawania i kozłowania. Mierzyli się w nim: Rajon Rondo, Kyrie Irving, Tony Parker, John Wall, Russell Westbrook i Deron Williams. Pierwszy zaczął rozgrywający Celtics, który ukończył tor w przyzwoitym czasie 32.8 sekund. Zaraz po nim startował Irving, któremu poszło o wiele gorzej, 42.2 sekundy. Kolejny był Williams, którego jest rekord tego toru, ale nie pobił go kończąc po 28.3 sekundach. Następny był Westbrook kończący w 33.8 sekundy. Przedostatni próbował Parker i udało mu się w 29.2 sekund. Na koniec został Wall, któremu zeszło tyle co Rondo, czyli 32.8 sekund. Potrzebna była z tego powodu dogrywka o awans do finałowej rundy. Pierwszy występował Rondo i ustanowił czas 27.5 sekund. Wall’owi zeszło na rzucaniu z dystansu i czas 45.4 wyeliminował go z gry.Parker, Rondo, Williams – tak prezentowała się finałowa stawka. Po raz kolejny zaczynał obrońca Celtics, ale tym razem uzyskał słabe 34.6 sekundy. Kolejny startował Parker, który uzyskał 32.8 sekundy. Na sam koniec został Williams, mający wszystko w swoich rękach. Nie mógł on jednak trafić z dystansu przez co zeszło mu aż 41.4 sekund. Tym sposobem zwycięzcą został Tony Parker. Następny był konkurs trójek, do którego przystępowali Kevin Love, Ryan Anderson, Anthony Morrow, Mario Chalmers, Kevin Durant oraz broniący tytułu James Jones. Zaczął rozgrywający Heat, który zaliczył przyzwoite 18 punktów. Zaraz po nim rzucał Love i zdobył taką samą ilość punktów, ratując się czteroma trójkami z prawego narożnika. Kolejny był Morrow w koszulce upamiętniającej Drazana Petrovica. Nie zdążył on oddać wszystkich rzutów i zdobył zaledwie 14 punktów. Następny próbował Durant, który trafiając ostatniego „money balla”, zdobył 20 punktów, prowadząc stawkę. Przedostatni był gospodarz Anderson, który spisał się słabo z 17 punktami. Na koniec bronił tytułu Jones, który po słabej skuteczności z lewego narożnika zaliczył perfekcyjne rzucanie na wprost kosza i z prawego narożnika, kończąc siedmioma trafieniami z rzędu, zdobywając 22 punkty. Awansował on do finału z Durantem, a Love i Chalmers, mając po 18, musieli rozstrzygnąć między sobą sprawę awansu. Musieli trafić jak najwięcej w ciągu zaledwie 24 sekund. Chalmers zdobył 4 punkty, Love natomiast 5 i awansował do finałowej rundy. Finałowe starcie zaczął Love, ale zdobył tylko 16 punktów, więc ciężko mu było liczyć na zwycięstwo. Zaraz po nim rzucał Durant i spisał się identycznie jak jego poprzednik, imiennik. Na koniec został obrońca tytułu Jones, który spisał się bardzo słabo, mając zaledwie 12 punktó. W związku z tym dogrywka musiała rozstrzygnąć o tytule. Zaczął Love, który rzucając coraz lepiej bliżej końca miał 17 punktów. Zaraz po nim Durant uzbierał ledwo 14. Po bardzo słabej rundzie finałowej i dogrywce zwycięzcą został Kevin Love.
Na sam koniec został nam konkurs wsadów, do którego przystępowali Paul George, Derrick Williams, Jeremy Evans i Chase Budinger. Do konkursu została wdrożona pewna innowacja. W siatce przy obręczy znajdowały się sensory, które mierzyły siłę z jaką piłka przelatuje przez obręcz. W związku z tym mogliśmy wiedzieć, kto, ile włożył siły w wsad. W dodatku, po raz pierwszy nie będzie sędziów, a widzowie wybiorą zwycięzcę głosując na niego po zakończeniu pierwszej rundy wsadów. Takich rund będzie trzy, a w każdej z nich zawodnicy pokażą po jednym dunku. Pierwszy zaczął Chase Budinger, który po słowach P.Diddy’ego, że jego ulubiony film to „Biali nie potrafią skakać”, postanowił mu coś udowodnić i wykonał wsad nad nim. Dunk Intensity Meter wykazał 13. Kolejny przystępował Jeremy Evans, który mając przyczepioną kamerkę do głowy, chciał pokazać, że wsadzi mając głowę na wysokości obręczy. Dokonał tego, a siła wsadu wyniosła 37. Następny chciał się pokazać Paul George, który też wsadzał nad przeszkodą. Tym razem byli to koledzy z drużyny Jones i Hibbert mierzący 218 cm. Zrobił to po paru próbach, a wskaźnik pokazał 18. Ostatni, na motorze, wjechał Derrick Williams, który ustawił swój pojazd pod obręczą. Przeskoczył on motor i wsadził piłkę z góry wykonując windmilla z siłą 19. W drugiej rundzie Budinger, zrobił to samo co Williams, tylko problem w tym, że on nie miał motocykla. Zwykły windmill z siłą 24. Kolejny był Evans, który zaprezentował jak do tej pory najciekawszy i bardzo dobry wsad. Przeskoczył on nad siedzącym Haywardem, który rzucił mu do góry 2 piłki, a ten wsadził je lecąc nad Haywardem, a wskaźnik pokazał 15. Następny był Paul George. Wprowadził on na parkiet ultrafioletowe reflektory, a sam ubrał się w żółty, fluorescencyjny strój, każąc zgasić światła. Święcąc się w ciemności wykręcił się o 360 stopni, robiąc windmill z siłą 17. Ostatni wsadzał Williams. Asystował mu Rubio, który podawał od boku tarczy. To podanie złapał w powietrzu Derrick i wykręcając 360 zapakował piłkę do obręczy, a wskaźnik pokazał 18. W ostatniej rundzie Budinger postanowił przypomnieć trochę historii. Chciał zrobić to co Cedric Ceballos w 1992. Zawiązał oczy opaską po czym starał się wsadzić. Pierwszy raz mu się nie udało, ale drugi raz przy pomocy tłumu zapakował piłkę tyłem do obręczy. Drugi był Evans, któremu dostarczono koszulkę legendarnego Jazzmana, Malone’a. Evans ją ubrał i zrobił sygnaturowy ruch legendy. Przeskakując nad dostarczycielem koszulki, złapał rękę za ucho, jakby nasłuchiwał reakcji tłumu. Kolejny wsadzał George, który rozpędził się wzdłuż linii końcowej, po prawej, z naklejką Larry’ego Birda. Po wielu próbach wsadził piłkę prawą ręką wychodząc z drugiej strony obręczy, a lewą przylepiając śmiejącą się twarz Birda na początku tablicy. Ostatni był Williams, który po wielu nieudanych próbach wsadzenia po podaniu od tablicy, przekładając piłkę między nogami, wykonał banalny wsad po rzuceniu o tarczę. Konkurs był bardzo wyrównany o czym świadczy to, że zwycięzca otrzymał 29% głosów. Wygrał ten, którego w konkursie wogóle miało nie być i który pokazał coś czego jeszcze nie było przy drugim wsadzie. Mistrzem Wsadów został Jeremy Evans.