Team Chuck vs Team Shaq

Dodano: 25 lutego 2012 14:58
Team Chuck vs Team Shaq
Eryk Ochmański, Informacja własna
WikiMedia

Piątkowy wieczór zapowiadał się tajemniczo i trochę dziwnie, a na pewno inaczej niż w każdy poprzedni wieczór kiedy nowicjusze grali z drugoroczniakami.

Tym razem młode talenty miały zostać wymieszane w teamach wybieranych przez Shaqa i Chucka, i nikt nie wiedział czego po tym spotkaniu można oczekiwać. Kibice liczyli na wielkie emocje i wspaniałe popisy i mecz pod tym względem nie zawiódł, gdyż był świetny do oglądania.

Młodzi gracze od samego początku stworzyli wielki show, który obfitował w mnóstwo niesamowitych zagrań, które podrywają ze wszystkiego na czym się siedzi.

Zaczęło się od delikatnej przewagi drużyny wybranej przez Charlesa Barkleya. W pierwszych minutach bardzo dobrze wyglądał Evan Turner, który zaliczył kilka punktów z rzędu. Po stronie przeciwników DeMarcus Cousins szalał i rozdawał dunki raz lewą raz prawą ręką. Na początku pierwszej połowy parę niezłych wjazdów pod kosz zaliczył Ricky Rubio, który przy okazji popisał się niezłymi zwodami. Mimo iż defensywa nie była mottem przewodnim tego meczu, to John Wall popisał się świetną czapą na Norrisie Cole. W przerwie meczu na 6:30 do końca pierwszej połowy, przed którą Ruuubio popisał się fantastyczną aystą za plecami, swój show zrobiły maskotki drużyn NBA. Po przerwie dominowały alley-opps i Kyrie Irving, który rzucił 11 puntów z rzędu (3 razy za 3) i dzięki temu Team Chucka wygrał pierwszą połowę 77:65, a Irving zakończył ją z 18 punktami przy świetnej skuteczności (tylko raz się pomylił 7/8).

Większość akcji rozgrywana była pod koszem ( a raczej nad obręczami), co zaowocowało świetną skutecznością obu drużyn - 62% Team Shaq i 69% Team Chuck.

Druga połowa rozpoczęła się od alley-oppa, którego wykończył bardzo efektownie z resztą Blake Griffin, który niespodziewanie spędził na parkiecie niewiele minut (10). Pięknie podobną akcję za chwilę wykończył uczestnik tegorocznego konkursu wsadów Paul George. W tym czasie kontrolę nad grą przejmowali rozgrywający. Irving popisywał się pięknymi trójkami, a Rubio niesamowitym dryblingiem (między nogami Cousinsa) i wspaniałymi asystami. Druga połowa była dużo bardziej widowiskowa, ale przewagę około 10 punktów cały czas miała drużyna Charlesa. Ricky Rubio pokazał, że potrafi nie tylko podawać. Dwa razy z rzędu trafił za 3, a tuż przed tym Blake zrobił dunk, w którym narzucił sobie piłkę od tablicy. Po chwili znów Griffin był w roli głównej - tym razem pięknie wykończył alley-opp pass.

Na 13 minut do końca meczu tempo gry troszkę spadło, ale to była cisza przed burzą. Po czasie wziętym na 8:42 do ostatniego gwizdka ten mecz zamienił się w jeszcze większy SHOW niż był do tej pory. Młodzi gracze na zmianę latali nad obręczami. Dominował przede wszystkim John Wall, który w końcowych minutach popisał się dwoma dunkami godnymi nie tylko udziału w konkursie wsadów lecz nawet kwalifikującymi go do zdobycia sporej liczby głosów. Paul George zademonstrował wszystkim bardzo trudny technicznie wsad - "elbowhang" (gracz po wsadzeniu piłki z góry wisi na obręczy z ręką do łokcia wsadzoną do środka).

Ostatecznie mecz, w którym nikt nie myślał o wyniku, sędziowie i defensywa nie istnieli, zakończył się wygraną drużyny wybranej przez Charlesa Barkleya 146:133. Najbardziej wartościowym zawodnikiem kibice wybrali Kyrie Irvinga z Cleveland Cavaliers, zdobywcę aż 34 punktów, 3 zbiórek, 9 asyst i 2 przechwytów. Irving chyba w największym stopniu przyczynił się do wygranej pokazując swój szeroki zasięg rzutu.

Piątkowy mecz w pełni spełnił pokładane w nim oczekiwania o jest doskonałą zachętą do tego by oglądać dalsze wydarzenia Weekendu Gwiazd w Orlando.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp