Środa 'Na Surowo'

Dodano: 23 lutego 2012 12:57
Środa 'Na Surowo'
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
MediaWiki

Środowej nocy byliśmy świadkami 13 pojedynków, z których dwa zostały rozstrzygnięte dopiero rzutami w ostatniej akcji meczu.

Raptors podejmowali Pistons i był to kolejny bardzo dobry mecz DeRozana, który trafiając 9 z 15 rzutów zdobył 23 punkty. Tym razem Calderon miał ledwo 6 punktów, ale asystował kolegom aż 15 razy.

Na nic zdało się pokaźne double-double Monroe 30/14, który jest w świetnej formie przed Rising Stars Challange. Ostatecznie wygrali Raptors 103-93. Wizards grali z Kings w Waszyngtonie i wśród gospodarzy dobrze spisała się jedynie trójka obrońców, z których najwięcej miał Jordan Crawford, trafiając 12 z 19 rzutów, co dało 32 punkty. John Wall rzucił 21, miał 11 asyst i brakowało mu jednej zbiórki do triple-double. Nick Young dorzucił 17, ale przy 23 rzutach z których trafił 6. W ekipie gości po 22 mieli Thorton i Evans, 18 dołożył Isaiah Thomas, a double-double 16/16 zaliczył Cousins i to w zupełności wystarczyło, żeby Kings wygrali 115-107. Pacers – Bobcats, czyli drugi pojedynek tych drużyn w przeciągu ostatnich trzech dni. Poprzedni mecz skończył się wygraną Pacers 35 punktami, ale tym razem mecz rozgrywaną był w Charlotte. Zaczęli wygrywając pierwszą kwartę pięcioma punktami, ale to było na tyle z ich strony. Maggette rzucił 20 punktów, Augustin 15, a Walker 14. W zespole gości rządziła ławka, a rezerwowi rzucili łącznie 55 punktów, najwięcej z nich miał Hansbrough, bo 22. Tym sposobem znowu wygrali Pacers 102-88. Cavaliers wygrali u siebie dwa ostatnie mecze, oba z nich różnicą jednego punkta. Tym razem podejmowali Hornets, którzy przegrali w Indianapolis po dogrywce. Od początku postawili twarde warunki gry. Kaman zaliczył double-double 21/13, a Gustavo Ayon zebrał 17 piłek. 19 dorzucił Belinelli, 16 Jack i 13 Vasquez. W drużynie gospodarzy kolejny dobry mecz Jamisona z 22 punktami i 12 zbiórkami, ale tym razem nie mógł liczyć na wsparcie Irvinga, który miał 11 asyst, ale ledwo 6 punktów, bowiem trafił ledwo 2 z 13 rzutów. Taka postawa rookie to za mało jak na wygranie meczu. Hornets odnotowali zwycięstwo 89-84. Celtics grali w Oklahomie z Thunder, ale musieli radzić sobie bez Rondo, Bassa i O’neala. W związku z tym grali w bardzo nietypowym ustawieniu z Garnett’em na centrze. Tak zestawiona pierwsza piątka grała bardzo dobrze. Pierce i Garnett mieli po 23 punkty, ten pierwszy dołożył do tego 8 asyst, a drugi 13 zbiórek. Ray Allen dorzucił 16, a Bradley 12. Dostali jednak tylko 9 punktów wsparcia z ławki, a to dużo za mało na Thunder. Sam Harden, który jest rezerwowym, miał 17 punktów. W pierwszej piątce Westbrook rzucił 31, Durant 28, dodatkowo 9 zbiórek i 6 asyst, a Cook miał 15 oczek. Ostatecznie gospodarze wygrali 119-104, zbierając o 11 piłek więcej od Celtics i zdobywając 50 punktów z pomalowanego. Magic grali w New Jersey z Nets, więc wiadome było, że Howard będzie tam bardzo dobrze witany, w związku z wieloma plotkami odnośnie jego transferu. Deron Williams pokazał się z 23 punktami, 8 asystami i 6 zbiórkami, a MarShon Brooks z 24 punktami. Brook Lopez, który według pogłosek ma być głównym kandydatem do wymiany, miał 15 punktów. Magic grali o wiele bardziej wyrównanie, bowiem aż siedmiu zawodników miało przynajmniej 10 punktów. Rządził oczywiście Howard z double-double 20/17. Obok niego Anderson rzucił 14, Davis 16, Redick 12, Duhon 11, a Nelson i Turkoglu po 10. Tak grający Magic gładko poradzili sobie z Nets wygrywając 108-91. Knicks podejmowali Hawks, którzy dalej nie mogli liczyć na Horforda, a teraz także na Johnsona. W związku z tym Teague zagrał bardzo dobrze, mając 18 punktów. Green dorzucił 16, a Smith 13. Knicks z kolei wyglądają teraz bardzo dobrze, cieszą się grą, grając bardzo zespołowo. Lin i Novak rzucili po 17, a ten pierwszy miał dodatkowo 9 asyst. Landry Fields miał 16 punktów, Anthony 15, a J.R. Smith 12. Stoudemire i Chandler mieli tylko po 7 oczek, ale zebrali razem 18 piłek. Baron Davis zagrał 15 minut, chybiając wszystkie 3 rzuty, ale mając 6 asyst. Ostatecznie wygrali 99-82. Bucks grający w Chicago od razu wiedzieli, że łatwo nie będzie, w końcu Rose już wraca do gry na pełnych obrotach. W ciągu 30 minut gry zdobył 16 punktów i miał 7 asyst. Odciążyć go postanowił Noah, który zaliczył triple-double, mając po 13 punktów i zbiórek oraz 10 asyst. Najwięcej rzucił Noah, który miał 20 oczek. Deng dołożył 16, a Brewer 15. W drużynie gości najlepszy występ zaliczył Jennings z 20 punktami, obo niego Ilyasova miał 15, Leuer 14, a Livingston 12. Jeżeli jednak przegrywa się walkę na tablicach 49-29, to ciężko wygrać z taką drużyną jak Bulls. Ostateczni Byki wygrałi 110-91.Jazz – Timberwolves w Minneapolis. Jazz objęli na początku meczu prowadzenie 12 punktami, które przed czwartą kwartą zdołali powiększyć o tylko 1 punkt. Zawdzięczali to głównie Millsapowi i jego 25 punktom oraz Jeffersonowi, który miał double-double 18/11. W czwartej kwarcie szaleli Barea, który miał 22 punkty oraz Ridnour, który miał ich 17. Dzięki temu udało im się grać zaciętą końcówkę. Al Jefferson trafił na 7 sekund przed końcem, wyrównując stan spotkania na 98-98. Ostatnia akcja należała jednak do gospodarzy. Skończył ją Rindour, który otrzymując podanie od podwojonego Barei, wszedł na wprost kosza i trafił równo z syreną tzw. floaterem nad Jeffersonem. Kolejne double-double, tym razem słabsze, zanotowali podkoszowi T-Wolves. Love miał 10/10, a Pekovic 15/12. Wygrali oni 100-98. Warriors grali w Phoenix i był to kolejny mecz rozstrzygnięty w ostatniej akcji meczu. Goście z Oakland przez większość meczu byli w grze głównie dzięki trzem graczom, a byli to Ellis, który miał 26 punktów, Wright z 23 oraz Lee z 22. Nie mogli liczyć na Curry’ego, który zagrał ledwo 10 minut i zszedł z kontuzją stopy. W drużynie gospodarzy nieco słabszy mecz zagrał mecz, który miał tylko 7 punktów i 9 asyst. Za to bardzo dobrze spisali się podkoszowi. Marcin Gortat zaliczył bardzo solidne double-double 21/15, a Frye miał 22 punkty i 9 zbiórek. Grant Hill miał 16 punktów i wyrównał stan spotkania na niecałe 12 sekund przed końcem. Nie zdołał on jednak wybronić rzutu Ellisa w następnej akcji. Ten trafił bardzo trudny rzut, ustanawiając wynik spotkania na 106-104. Nuggets przystępowali do meczu z Clippers, rozstrzygając dwa ostatnie mecze w dogrywkach. Gospodarze z kolei przegrali ostatnie dwa spotkania i z pewnością nie chcieli przegrać trzeciego pod rząd, co wydarzyłoby się pierwszy raz w tym sezonie. Goście z Denver kolejny mecz grali bardzo wybrakowanym składem. Do kontuzjowanych Nene, Gallinariego, Fernandeza i Andersena dołączył Lawson. Starali się jednak ci zdrowi. Szczególnie Afflalo, który rzucił 20 i Jordan Hamilton z 18. Brewer i Faried mieli po 12, a Harrington 11. Ten mecz był jednak w pełni kontrolowany przez Chrisa Paula, który miał 36 punktów (11/16 z gry, 11/12 z wolnych) oraz 9 asyst. Griffin dołożył double-double 27/12, a Jordan 10/16. Mecz był jednak bardzo zacięty, dopóki CP3 nie trafił 17 punktów z rzędu dla Clippers na przełomie trzeciej i czwartej kwarty. Ostatecznie jego drużyna po dwóch porażkach, wygrała 103-95.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp