Poniedziałek 'Na Surowo'
Wtorkowej nocy w NBA, w dzień prezydenta czekało na nas 11 spotkań.
Kibice zgromadzeni w United Center, w końcu mogli oglądać swojego MVP, bowiem Rose wrócił po kontuzji pleców do składu Bulls.
Hawks przez to musieli przeżywać ciężkie chwile w pierwszej kwarcie, na koniec której przegrywali 35-17, a pod koniec trzeciej odsłony stracili Joe Johnsona, który miał problemy z kolanem. Nie przeszkodziło to jednak gościom z Atlanty zniwelować różnicę w wyniku meczu do 6 punktów. Rose rzucił 23 punkty i miał 6 asyst, Boozer dodał 16 oczek, a Noah 16 zbiórek. W Hawks najwięcej punktów miał Pargo, bo 19, a z podstawowej piątki najlepszy był Josh Smith z double-double 17/12. Ostatecznie wygrana Byków 90-79.Kolejny mecz w Madison Square Garden, tym razem z Nets. Fani Knicks mieli powody do radości nie tylko z powodu obejrzenia kolejnego meczu Lina, ale także, dlatego że Melo wrócił po kontuzji oraz swój debiut zaliczył Baron Davis. Deron Williams nie zamierzał jednak cieszyć się z rosnącej siły gospodarzy i sam zrobił swoje „show”. Rzucił on 38 punktów, trafiając 8 z 14 oddanych trójek, a także asystował 6 razy. Bardzo dobrze spisywał się też MarShon Brooks, który zdobył 18 punktów, a Humphries odnotował double-double 14/14. Jeremy Lin tym razem odnotował 21 oczek, 9 asyst i 7 zbiórek. Knicks wyglądali bardzo dobrze i prezentowali się jak zbalansowana drużyna, której cała pierwsza piątka miała dwucyfrową liczbę punktów. Stoudemire zdobył 17, Chandler 14, Fields 10 i dodał 11 zbiórek. Anthony pokazał, że może przydać się w ataku, jako podający i nie przetrzymujący piłkę zawodnik, ponieważ obok 11 punktów miał 6 asyst i trzeba przyznać, że szukał kolegów na wolnych pozycjach. To wszystko popsuł jednak Deron Williams, którego Nets wygrali 100-92. Bucks i Magic grali w Milwaukee i był to bardzo interesujący mecz toczony praktycznie punkt za punkt. Dwight Howard zaliczył pokaźne double-double 28/16, ale nie zaskoczyło to Ilyasove, który po ostatnim 29/25 miał w tym meczu tylko 15/15. Obok tej dwójki był jeszcze trzeci gracz z podobnym osiągnięciem, a dokładnie Sanders z 13/12. W Bucks bardzo dobrze grał, a raczej rzucał, Jennings z 22 punktami oraz Dunleavy z 18. W Magic Howarda wspierali: Nelson z 15 oczkami, Turkoglu z 13 oraz Davis z 12. Ryan Anderson miał tylko 9 punktów, ale trafił trójkę na 18 sekund przed końcem meczu, która dała gościom prowadzenie 91-90. Swój czas na ostatnią akcję mieli Bucks, ale Jennings stracił piłkę, która, zdaniem sędziów, wyszła za boisko od jego nogi. Kosztowna strata, przez którą gospodarze przegrali 93-90.Memphis Grizzlies wygrali 4 mecze z rzędu, z czego 2 ostatnie po dobitkach w ostatnich sekundach. W związku z tym Rockets wiedzieli, że jeżeli dojdzie do rozstrzygnięcia meczu przed końcową syreną to trzeba będzie dobrze zastawić tablicę. Pierwsza piątka Niedźwiadków zagrała bardzo dobry mecz. Najlepiej spisał się Gay z 23 punktami, obok Conley z 16, następnie Speights z 12, Gasol z 11 i Allen z 10. Cała ich drużyna rzuciła aż 58 punktów z pomalowanego. Rockets mieli jednak bardzo dobrze grający duet, a byli to: Kyle Lowry, który zanotował 24 punkty, 9 asyst i 7 zbiórek oraz Kevin Martin, który rzucił 22. Nie pozwolili oni na rozstrzyganie meczu w samej końcówce i utrzymywali klikupunktową przewagę do końca czwartej kwarty, dzięki czemu wygrali 97-93. Boston Celtics nie dość, że nie mogli skorzystać z Garnetta i Bassa, to w dodatku NBA zawiesiła Rondo na 2 mecze za rzucenie sędziego piłką. W związku z takim obrotem wydarzeń nie mógł to być łatwy mecz w Dallas, z Mavericks. Nie mógł być i nie był. Kapitan Celtów, Paul Pierce, starał się jak mógł zdobywając 20 punktów, a obok niego Allen miał 15 i Bradley 12. Pomimo tego Celtics nie prowadzili w tym meczu ani razu głównie za sprawą kolejnego dobrego meczu Nowitzkiego z 26 punktami i 16 zbiórkami. Wspomagali go Terry z 16 oraz Marion z 11 i to wystarczyło, aby Mavericks wygrali 89-73. Thunder, pierwsza drużyna zachodu, podejmowała u siebie Hornets, czyli ostatnią drużynę zachodniej konferencji. Nie mogło się to skończyć dobrze dla gości, szczególnie po ostatnim występie gospodarzy. Hornets grali jednak bardzo wyrównanie, a najwięcej wśród nich miał Jack, który rzucił 18 punktów, następni byli: Vasquez z 15, Aminu z 14, Kaman z 12 i Belinelli z 10. W Thunder podział jest nieco inni, jedni rzucają, a inni bronią. Tym sposobem Durant i Westbrook mieli razem 62 punkty, po 31 każdy, a Ibaka i Perkins zebrali łącznie 26 piłek, po 13 na jednego. Grzmoty ostatecznie wygrały 101-93. Timberwolves jechali na mecz z Nuggets z nadzieją na wygranie czwartego meczu z rzędu, coś czego nie udało im się osiągnąć od 2 lat. Naprzeciwko siebie stanęli także rozgrywający wybrani przez zarząd T-Wolves w drafcie 2009. Rubio został wybrany jako piąty, a Lawson jako osiemnasty. Nuggets dalej bez Nene i Gallinariego, a także dodatkowo bez Andersena i Fernandeza. W dodatku, w trakcie meczu stracili Lawsona, kontuzja kostki, a także Miller został wyrzucony z boiska po dwóch technicznych faulach. W związku z tym przyszło im kończyć mecz bez dwóch podstawowych rozgrywających, a co lepsze, do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, ze względu na to, że Afflalo nie trafił na koniec czwartej przy stanie 93-93. Pod koniec dodatkowej odsłony jednak już się nie pomylił, a z drugiej strony boiska zrobił to Ridnour przez co Nuggets osiągnęli przewagę wystarczającą do wygrania meczu. W obu drużynach najlepiej spisali się silni skrzydłowi, Love miał double-double 22/13, a Harrington rzucił 31 punktów. Tym razem wygrana Nuggets w dogrywce 103-101. Jazz gościli Spurs, będących w ciągu serii 10 wygranych z rzędu. Goście z San Antonio jednak nie mogli skorzystać ani z Ginobiliego, ani ze Splittera, bowiem obaj zostali wykluczeni przez kontuzje na około 2 tygodnie. Poza tym w obu drużynach bez zmian. W Jazz kolejny, dobry mecz duetu podkoszowego, oboje z double-double: Jefferson 20/11, a Millsap 16/11. W Spurs znowu świetny Parker, który rzucił 23 punkty i miał 11 asyst, a obok niego Duncan i Bonner (5/6 za 3) mieli po 20 punktów. Nadzieje Jazz na wygraną pogrzebał Jefferson, który trójką z narożnika ustalił wynik spotkania na 106-102. Suns podejmowali u siebie Wizards. Goście ze stolicy nie sprawiali jednak większych problemów w tym meczu. Najlepszy mecz z ich drużyny zagrał Jordan Crawford, który miał 20 punktów. Gospodarze tradycyjnie prowadzeni byli przez Nasha, który rzucił 12, asystował 11 razy i miał 7 zbiórek. Solidnie wspierali go podkoszowi. Marcin Gortat odnotował 20 punktów i 7 zbiórek, a Frye miał double-double 19/11. Pewna wygrana Suns 104-88. W Oakland spotkały się dwie drużyny, które swoje ostatnie mecze dość dotkliwie przegrały. Clippers zrobili to w dogrywce, której wynikiem była fatalna strata Paula, a Warriors przegrali po dobitce w ostatnich sekundach meczu. W obu drużynach w zasadzie ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie trzej gracze. W Clippers byli to Chris Paul, który zdobył 24 oczka, następnie Williams z 22 i Griffin z 21. W Warriors Ellis miał 32, Lee do 24 punktów zebrał 13 piłek, a Udoh rzucił 19 punktów. Tym sposobem Clippers ulegli 104-97 i jest to pierwszy raz od grudnia, kiedy przegrali dwa mecze pod rząd.