Lakers nie do zatrzymania u siebie
Los Angeles Lakers (19-13) są zupełnie inną drużyną na własnym parkiecie. We wczorajszym spotkaniu podejmowali Portland TrailBlazers (17-16) i "rzucili” się na nich od początku spotkania.
Ekipa ze stany Oregon przegrała pierwszą kwartę zdobywając zaledwie 7 punktów (3/15 z gry), co jest najsłabszą zdobyczą punktową w pierwszej odsłonie, w historii drużyny.
Jest to również najniższa zdobycz, jeśli chodzi o pojedynczą kwartę w tym sezonie. Na początku kwarty nr 2 Jeziorowcy prowadzili 37:7 i zapowiadało się na klasyczny blowout.
W następnej kwarcie Blazers rzucili już 30 punktów, ale nie zmieniło to faktu, że rozegrali również najgorszą w historii teamu pierwszą połowę.
Świetnie w pierwszych minutach zagrał Andrew Bynum, a mecz zakończył z 14 punktami i 19 zbiórkami na koncie. Kobe Bryant dołożył 28 punktów i 4 przechwyty. Oprócz nich na swoim normalnym w tym sezonie poziomie zagrał Pau Gasol (16 punktów, 12 zbiórek), a z ławki bardzo dobrze zaprezentował się Steve Blake, który rzucił 17 punktów (5/6 za 3).
Pod koniec meczu Lakers troszkę zwolnili, ale dowieźli do końca 11 punktowe zwycięstwo - 103:92. Wśród podopiecznych Nate’a McMillana dobrze zagrali: powracający po kontuzji LaMarcus Aldridge (18 punktów, 8 zbiórek), Nicolas Batum (18 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst) i rezerwowy Jamal Crawford (15 punktów, 4 zbiórki, 5 asyst). Była to 17 porażka Portland w ostatnich 20 meczach w Staples Center. Dla Lakers było to 14 zwycięstwo w 16 dotychczasowych meczów rozegranych u siebie, gdzie Lakers są nie do zatrzymania.