Grizzlies drugi mecz z rzędu wygrali w ostatnich sekundach
Memphis Grizzlies (18-14) we własnej hali FedEx Forum podejmowali Golden State Warriors (11-17) i po raz kolejny ustawili ostatnią zagrywkę meczu pod Rudy Gaya (19 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty), a ten znowu spudłował decydujący rzut.
Tym razem swój zespół z opresji uratował Tony Allen (11 punktów, 4 zbiórki), który wykorzystał fakt, że obrońcy skupili uwagę na Gayu, zebrał piłkę i skuteczną dobitką zapewnił Grizzlies wygraną.
Podobnie jak w meczu z Nuggets i tym razem drużyna z Memphis mocno zaczęła (34:19 przy prawie 70% skuteczności) by następnie popełnić sporo (19) strat i tym samym roztrwonić przewagę.
Po świetnym początku podopieczni Lionela Hollinsa stanęli, a Warriors za sprawą doskonałej gry duetu Curry (36 punktów, 2 zbiórki, 6 asyst, 6/9 za 3) - Ellis (33 punkty, 4 zbiórki, 6 asyst, 4/8 za 3) zanotowali run 14:0 i od tego momentu mecz stał się wyrównany i było tak aż do końca.
Ostatecznie dzięki zespołowej grze (aż 6 graczy z podwójnym wynikiem punktowym) Memphis pokonali u siebie Warriors 104:103 wygrywając tym samym 4 mecz z rzędu.
Warto odnotować, że gracze z Golden State nie wygrali w Memphis od 4 kwietnia 2008, a w tym sezonie w meczach rozstrzygniętych różnicą mniejszą niż 3 punkty, notują bilans 1-6.