Spurs nie zwalniają tempa

Dodano: 19 lutego 2012 07:41
Spurs nie zwalniają tempa
Mateusz Warzycha, Informacja własna
Obraz własny

Po pełnym emocji meczu San Antonio Spurs wygrali w Staples Center z miejscowymi Los Angeles Clippers 103:100 po dogrywce. Była to 10 z rzędu wygrana "Ostróg".

O zwycięstwie Teksańczyków przesądził Tony Parker (30pkt. 10as.) oraz trójki Gary'ego Neala.

Na początku nic nie zapowiadało zwycięstwa Spurs, zwłaszcza po tym, kiedy już w pierwszej kwarcie boisko opuścił Tiago Splitter. Brazylijski center naciągnął mięsień prawej łydki i nie był w stanie wrócić na parkiet. Gospodarze od początku grali agresywnie w obronie, zawodnicy San Antonio spudłowali 8 pierwszych prób. Clippers mądrze dzielili się piłką, w pierwszej kwarcie mieli 12 celnych rzutów z gry. Aż 10 z nich było asystowanych. Blake Griffin (22pkt. 20zb.) raz po raz wchodził pod obręcz i pakował piłkę do kosza. Clippers prowadzili już nawet 13 punktami.

Spurs lepiej nigdy nie lekceważyć. Weterani drużyny w drugiej odsłonie uporządkowali szyki obronne i uspokoili grę w ataku. Tim Duncan (11pkt. 17zb. 2blk.) w pierwszej połowie grał aż 21 minut (średnio występuje 27min. w meczu), zdobywając 8 punktów i zbierając 11 piłek. Spod kosza zaczął trafiać Tony Parker, a Clippers nie byli w stanie odpowiedzieć. Drugą kwartę zakończył layup Francuza, wyprowadzający Spurs na prowadzenie 45:43.

Po przerwie Spurs grali jeszcze lepiej. Z dystansu trafili Matt Bonner (13pkt. 6zb.), Danny Green (11pkt.) i Jefferson. Gospodarze nadal tkwili w ofensywnym marazmie, a goście wyszli na 15-punktowe prowadzenie. Kiedy Clippers udało się zdobyć łatwe punkty po rzucie Randy'ego Foya (21pkt.), Gregg Popovich natychmiast poprosił o przerwę na żądanie.

Efekt był odwrotny od zamierzonego. Spurs stracili rytm w ataku, a Clippers stali się nie do powstrzymania. Zaliczyli run 17-0, a Foye w samej trzeciej kwarcie uzbierał 16 oczek. Gospodarze wrócili do gry wtedy, kiedy grali bez Chrisa Paula (21pkt. 6as.). Zastępujący na krótko (6min.) CP3 Eric Bledsoe maksymalnie ograniczył poczynania Parkera. Po 36 minutach gry Spurs prowadzili 70:67.

Być może Bledsoe powinien grać dłużej – Clippers byli +14, kiedy 23-letni rozgrywający przebywał na parkiecie. Jednak w czwartek kwarcie ofensywa Clippers opierała się właśnie na Paulu. CP3 rzucił ostatnie 10 punktów gospodarzy w podstawowym czasie gry, w sumie zdobył 17 z 28 punktów Clippers w czwartej kwarcie. Jego celne rzuty wolne mogły zapewnić zespołowi wygraną 95:92, jednak na niespełna 6 sekund przed ostatnią syreną Gary Neal (17pkt.) trafił za trzy i doprowadził do dogrywki.

W dodatkowym czasie z dystansu dla Spurs trafili Bonner i ponownie Neal. Dwa celne osobiste Tony'ego Parkera dały gościom 5 oczek przewagi na 15 sekund przed końcem. W odpowiedzi Blake Griffin zakończył szybką akcję wsadem, a faulowany przez niego Neal spudłował oba rzuty wolne. Piłkę zebrał DeAndre Jordan, a po krótkim timeoucie Paul mógł jeszcze przedłużyć nadzieje Clippers na wygraną, ale spudłował rzut z dystansu.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp