King James wrócił do Cleveland, a jego Heat rozbili Cavs
Od początku meczu rozgrywanego w Quicken Loans Arena przewagę mieli goście. Heat (24-7) zdobyli pierwszych 11 punktów tego spotkania, by później w pierwszej kwarcie prowadzić jeszcze 21:2 i 35:12.
Po meczu Antawn Jamison (13 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty) powiedział: "...nie wracaliśmy do obrony, a oni świetnie to wykorzystali...".
W trzeciej kwarcie przewaga Heat sięgała momentami 34 punktów, a cały mecz gracze z Florydy wygrali 111:87 rzucając ze skutecznością 66,7 % zza linii 3 punktów (14 na 21).
LeBron James w swoim powrocie rzucił 28 punktów w 30 minut jakie spędził na parkiecie, dokładając do dorobku punktowego po 5 zbiórek i asyst. LBJ mógł liczyć na wsparcie Dwayne'a Wade'a (22 punkty, 6 zbiórek, 2 asysty), Chrisa Bosha (16 punktów, 12 zbiórek, 4 asysty) i Mario Chalmersa (14 punktów, 3 zbiórki, 5 asyst), który trafił 4 na 6 prób za trzy punkty.
Gospodarze prowadzeni przez pierwszoroczniaka Kyrie Irvinga (17 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty) przegrali nie podejmując w ogóle walki. W szeregach Cavaliers (11-17) dobrze zagrał też rezerwowy rozgrywający Ramon Sessions (15 punktów, 2 zbiórki, 5 asyst). Była to 17 w sezonie porażka Kawalerzystów, a czwarta różnicą większą niż 20 punktów. James po meczu powiedział, że powrót do Cleveland zawsze będzie dla niego czymś specjalnym.
Meczem z Cavs podopieczni Erica Spoelstry zakończyli serię 6 meczów wyjazdowych (bilans 5-1).