Home sweet home - Lakers wygrywają u siebie
Jeziorowcy po serii 6 meczów wyjazdowych wrócili do Staples Center gdzie minionej nocy podejmowali Jastrzębie z Atlanty.
Pierwsze dwie kwarty były wyrównane i po pierwszej połowie było 42:41 dla Lakers.
Na otwarcie 3 kwarty Hawks zaliczyli run 8:2 i objęli najwyższe dla siebie prowadzenie w meczu 49:44. Wtedy jednak coach Brown wziął czas dla swojej drużyny i Lakers rzucili 12 punktów bez odpowiedzi ze strony koszykarzy z Atlanty. Gdy Goudelock (10 punktów) trafił trójkę na minutę i 53 sekundy do końca kwarty LAL objęli prowadzenie 59:50 i od tamtej pory Hawks nie zbliżyli się do nich na mniej niż 7 punktów ulegając ostatecznie podopiecznym coacha Browna 78:86. Była to dla nich 6 z rzędu porażka w Staples Center.
Świetnie zegrał duet wysokich graczy z LA - Gasol (20 punktów i 13 zbiórek) i Bynum (15 punktów i 15 zbiórek), co pozwoliło wygrać rywalizację w "trumnie" 44 do 28. Kobe Bryant ( 10 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty) rzucił najmniej punktów od 17 grudnia 2010 kiedy rzucił ich tylko 9 w Philadelphii.
W drużynie Hawks, która z teamami z dodatnim bilansem ma 5 zwycięstw i 10 porażek, na wyróżnienie zasłużył Jeff Teague zdobywca 18 punktów, oraz Josh Smith - 15 punktów i 9 zbiórek i Joe Johnson - 15 punktów i 5 asyst. Ten ostatni stał się 13 zawodnikiem w historii drużyny, który zdobył 10 000 punktów.